Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Komu łatwiej przetrwać rozwód? Niezgodność charakterów lub różnica wieku. Albo gorzej – alkohol i przemoc. Dla ludzi, którzy decydują się na rozwód, jest on wybawieniem, wyciągnięciem z życiowej klęski, nadzieją. Mimo, że łamie przyrzeczenia sprzed ołtarza. Nikt przecież nie chce do śmierci żyć z mężem alkoholikiem lub żoną oszustką. Było się jednak mężem i żoną, a więc mężczyzną i kobietą. Czy komuś z tych dwojga jest trudniej przeżyć rozwód?

 

Statystyki pokazują, że z roku na rok coraz więcej Polaków rozwodzi się. Dla przykładu 15 lat temu liczba rozwodów wśród polskich małżeństw wynosiła niewiele ponad 38 tys. W 2005 roku wzrosła do ponad 67 tys. W zeszłym roku rozwiodło się 72 tys. małżeństw. W 2/3 przypadków pozew składa kobieta. Dlaczego?

 

Rozwód jest bolesnym przeżyciem bez względu na płeć. Towarzyszą mu obawy, o to, jak będzie wyglądało życie, w którym nie jest się już żoną czy mężem. Żal, bezradność, zdezorientowanie, dezorganizacja codzienności, to przeżycia, których się nie uniknie. Pojawia się też lęk przed samotnością, bo przecież musi minąć jakiś czas, zanim zwiążemy się na nowo. Kobiety najczęściej zdają sobie sprawę z tego jak może wyglądać ich życie, jeśli zdecydują się na rozwód. Są bardziej emocjonalne od mężczyzn, bardziej skłonne do przemyśleń, analizowania różnych wydarzeń. Potrafią sobie wyobrazić przyszłość po rozstaniu i trzeźwo spojrzeć na to, co może je czekać. Poza tym decyzja o rozwodzie zapada wtedy, gdy sytuacja w małżeństwie jest już dla kobiety nie do zniesienia, a więc jest to krok przemyślany i nie podjęty pochopnie. Z kolei mężczyzna analizuje wszystko dopiero po fakcie. Wtedy docenia wartość swojego małżeństwa i rodziny. Stąd najgorszy dla małżonków czas przychodzi w różnych okresach.

 

Kobiety najciężej przeżywają momenty, kiedy zdają sobie sprawę z poniesionej w małżeństwie porażki, a nawet tragedii, jeśli w grę wchodzi alkohol, przemoc i nierzadko towarzysząca temu bieda. Najsłabsze są, gdy pora zadecydować o rozwodzie, zrobić pierwsze kroki w tym kierunku. Po wszystkim czują ulgę i zaczynają sobie lepiej radzić ze swoim życiem. Mężczyznom najtrudniej przetrwać okres pod rozstaniu. Ci też dłużej mają nadzieję na nierealny powrót do związku i rodziny niż kobiety.

 

Inaczej rzeczywistość po rozpadzie małżeństwa wygląda u obu płci, gdy któraś z osób dostaje opiekę nad dziećmi. Nierzadko żona, która zajmowała się dotychczas domowymi obowiązkami i wychowaniem dzieci, a nie pracowała ma kłopoty w organizacji codziennego życia, nie mówiąc już o problemach finansowych. Zwłaszcza, że uzyskanie alimentów, to proces długi i często nieskuteczny. Inaczej jest w przypadku byłych mężów, którzy utrzymywali rodzinę. Są oni w stanie zapewnić odpowiednie zaplecze finansowe zarówno sobie, jak i wychowywanym dzieciom, od których wymagają pełnienia większej liczby obowiązków niż matki.

 

Tak rzeczywistość po rozwodzie wygląda najczęściej. Ale głównie w sytuacjach, gdy to kobieta składa pozew. Po zakończonej sprawie staje na nogi, jest silniejsza, opuszczają ją negatywne emocje, nadzieja na lepsze życie pozwala jej odżyć. Mężczyzna często rozpamiętuje zakończony związek, nie potrafi się pozbierać, nie wspominając już o nowej partnerce. Ale rzeczywistość przybiera odwrotny schemat, gdy to mąż jest inicjatorem rozwodu. On również jest w stanie przetrwać żałobę po stracie małżeństwa, a później rozpocząć życie od nowa bez załamywania się i użalania nad sobą. A to z kolei może przydarzyć się ex-żonie, z którą rozstał się mąż. Wiele zależy od powodu zakończenia związku. 32-letnia rozwódka Asia wspomina: „Poznałam dwóch rozwodników, którzy po latach od rozstania nie mogli się pozbierać. Jeden z nich zerwał ze mną, bo twierdził, że nie wciąż nie wie, co ma zrobić ze swoim życiem. Pozew o rozwód złożył on, po tym jak dowiedział się, że jego żona ma kochanka”. Z kolei 30-letnia Bogna mówi: „Mam trzy koleżanki, które wyszły za rozwodników. Ze wszystkich związków, jakie znam, tylko ich są szczęśliwe”.

 

W większości, jednak, na szczęście po rozwodzie trzeba czekać. U jednych takie czekanie trwa dłużej, u innych krócej, bez względu czy jest się mężczyzną czy kobietą. „Trzeba być silnym człowiekiem, żeby nie popaść w rozpacz i nicość i zacząć działać. Mój dołek całkowitej niemocy trwał 2 tygodnie, ale czasem trwa o wiele dłużej. Żeby wziąć się w garść trzeba wiele odwagi i silnej woli, trzeba jakiegoś impulsu, szoku, żeby ktoś nami potrząsnął. Jeśli nikogo takiego nie ma w pobliżu spadamy w przepaść…” – tak o problemie mówi Katarzyna Gajkowska, autorka programu terapeutycznego „Jak żyć po rozwodzie?”, prywatnie również rozwódka.

 

Programy terapeutyczne dla osób, które poniosły fiasko w małżeństwie, są bardzo pomocne. Można podzielić się swoją historią z ludźmi, którzy przeżywają podobne cierpienie, nabrać sił do nowego życia, uwierzyć, że będzie lepsze niż poprzednie w destruktywnym związku. Takie warsztaty są często organizowane bezpłatnie. Nie ulega jednak wątpliwości, że odbywają się ze szczególnym uwzględnieniem kobiet. Być może dlatego, że kobiety częściej jawnie dzielą się swoimi uczuciami, a mężczyznom jest trudniej zmierzyć się ze swoim „ja” po przejściach. Starają rzucić się w wir pracy, wrócić do zainteresowań z młodości, duszą w sobie emocje. Bez względu na to czy jest się mężczyzną czy kobietą, tym, który składa pozew o rozwód czy nie, wszyscy jesteśmy ludźmi. Jednakowo potrzebujemy miłości oraz siły, żeby zacząć życie od nowa, po jej stracie.

 

Elżbieta Gwóźdź

 

Foto: Ed Yourdon

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.