Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Poranna winda zatrzymuje się na kilku piętrach zbierając po kolei lokatorów z bloku. „Dzień dobry” mówi każdy po wejściu i zajmuje pozycję. Jedni zawieszają wzrok na guzikach, drudzy z pasją odczytują informacje techniczne z naklejki, trzeci przyglądają się swoim butom, paznokciom, stopom, a jeszcze inni piszą sms-a.Przez kilka sekund w powietrzu czuć atmosferę ciężką jak piżmo. Milczenie paraliżuje niczym jad węża. „Ładna dziś pogoda” oddzywa się nieśmiało sąsiadka i sztywna atmosfera pęka, nagle robi się milutko, cieplutko i rozpoczyna się dyskusja.

 

„I zapada takie niezręczna cisza…” słynny gag ze Shreka dokładnie ilustruje przebieg konwersacji. Milczenie w kontaktach z innymi rzadko kojarzy się z czymś przyjemnym. Cisza na antenie radiowej, kiedy nie zapowiada żałoby jest czymś nie do przyjęcia. Spikerzy wkładają cały wysiłek, by mówieniem zapełnić każdą sekundę, a i w studio telewizyjnym milczek nie ma co liczyć na oszałamiającą karierę. Nastawieni jesteśmy by mówić bez końca, kontakt pozbawiony rozmowy jest czymś nie do przyjęcia, dlatego odpowiadamy, rozpoczynamy dialogii na tematy, o których często nie mamy pojęcia, mówiąc wydajemy się sobie inteligentniejsi, mądrzejsi. Elokwentny znaczy, że ma coś do powiedzenia. Gorzej jednak ze znalezieniem kogoś kto jeszcze chciałby słuchać.

 

Szósta rano, z trudem znajduję miejsce w pociągu. Dookoła dosypiają jeszcze dojeżdzający do pracy. Marzę, żeby zwinąć się w kłębek i zebrać ostatnie ślady snu. Na przeciwko mnie siedzi mężczyzna, przyglądając się od dłuższego czasu i bynajmniej nie jest to wzrok zainteresowania. Widzę jak parzy go siedzenie, a j usta bezwdzięcznie zaczynają się poruszać, znam tę minę. Czekam kiedy nie wytrzyma i zacznie gadać.

 

Ale zatłoczone te pociągi, nie sądzi pani? A jak w ogóle dzień pani się rozpoczął, a nie ważne w sumie, lepiej opowiem pani swój, mój pinczerek znów narobił na trawnik sąsiada, a żona chora na grypę bidulka, a córka….

 

Przytakuję grzecznie głową, odpowiadam wzrokiem i z całkowitym brakiem świadomości przytakuję. Tak wypada. Gdybym zrobiła to na co mam ochotę, czyli wzięła przykład z sąsiada obok, odwróciła głowę i przymknęła powieki okazałoby się, że jestem niegrzeczna, nietaktowna i źle wychowana. Dlatego słucham, tak samo jak i 80% skonwenansowanego społeczeństwa, cóż przynajmniej nikt nam nie zarzuci arogancji.

 

Gdyby Włochowi odebrać głos, prawdopodobnie wpadłby w bezradność. Włosi wciąż rozmawiają i nie pomaga nawet wielka pizza, zapychająca usta, ani godziny pracy, w sklepie zaś można zostać zniewolonym przez natłok słów. Kiedy przesympatyczna ekspedientka rozpocznie monolog zakupy mogą przeciągnąć się do wieczora. W zachowaniu tym nie ma krzty sztuczności, wszystko odbywa się naturalnie i jest częścią mentalności i osobowości mieszkańców tego słonecznego narodu. W przeciwieństwie do powściągliwego Niemca, czy Skandynawa, który wcale nie tak łatwo daje się wciągnąć do rozmowy. Gdzie w tym wszystkim jest Polska?

 

Kiedy kończą się tematy do rozmowy na spotkaniach towarzystkich staje się to osobistą tragedią. Przezorność zawsze popłaca, więc by nie dopuścić do tak niezręcznej sytuacji nadrabiamy potokiem słów. Mówimy o wszystkim, o wszystkich i na tyle tematów ile przyjdzie nam do głowy, a jeżeli to zawodzi zaczynamy rozprawiać o sobie. Brak równowagi w tym przypadku kieruje szalkę na drugą stronę, za pewnik przyjmując, że nasz rozmówca w krótkim czasie zacznie nas unikać.

 

W towarzyskich obyczajach obowiązuje niepisana zasada mówiąca o elokwencji jako autoprezentacji, każdy więc kto dużo mówi uchodzi za osobę atrakcyjną i otwartą, podczas gdy mniej rozmowny delikwent uznany zostaje za zamkniętego w sobie mizantropa. Pozory i stereotypowe myślenie znów rozdzielają ludzi na dwie kategorie podczas, których ekstrawertycy przyciągają do siebie tłumy, a introwertycy uznawani są za mało inteligentnych, nieatrakcyjnych towarzysko gburów, podczas gdy w rzeczywistości pierwszy dużo częściej dopuszcza się plotkowania, wymyślania i tworzenia historii mijających się z prawdą, dużo częściej jego wiedza jest płytka, gdyż poznając wiele dziedzin nie pozostaje mu czasu na dokładną analizę. Za to zamknięty, mniej gadatliwy rozmówca jakże często oszczędz słów, gdyż zna ich wartość.

 

Tak więc mówić trzeba, konwersacja ułatwia i uprzyjemnia nam życie. Granica jednak między rozmową, a gadulstwem jest bardzo cienka. Więc z rozmówcą z chęcią dyskutujemy, a przed gadułą uciekamy z daleka. Czemu jednak cisza jest zjawiskiem tak mało pożądanym i bardziej, bądź mniej udanymi metodami staramy się ją zagłuszyć. A przecież po tym właśnie można poznać kogoś wyjątkowego, kiedy można z nim pomilczeć. Kto wie, może właśnie dlatego tak często rozmawiamy.

 

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.