Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Każdy rodzic był kiedyś dzieckiem i chodził do szkoły. Często było to doświadczenie trudne, a przynajmniej – nie najmilsze. Wśród licznych dobrych wspomnień z lat szkolnych zawsze znajdzie się jakieś związane z tzw. złym nauczycielem. Kiedy więc mały niegdyś Jaś wraca jako dorosły pan Jan do szkolnej ławki w roli rodzica, wracają też niemiłe szkolne wspomnienia. Znów czuje się jak uczniak, którego nauczyciel zawstydza, przeraża lub po prostu męczy. Trudno się dziwić, ze chce tę ławkę jak najszybciej opuścić i wrócić do swoich dorosłych spraw. Z nauczycielem rozmawia wrogo lub ulegle, tak jakby chodziło o niego. A przecież tu chodzi o dziecko. Z takich właśnie przyczyn rodzicom trudno czasem zrozumieć, ze nauczycielowi zależy na ich dziecku, że jego rolą i misją jest pomaganie uczniowi w rozwoju, nie tylko intelektualnym, ale i społecznym, emocjonalnym. Oczywiście, zdarzają się nauczyciele wypaleni, którzy zatracili gdzieś swoje powołanie, ale nie jest to tak częste, jak się wydaje. Niektórzy są tylko zmęczeni wymogami zawodu, inni zniechęceni. Dobrze przygotowany do kontaktu z pedagogiem rodzic potrafi jednak rozbudzić przygasłe poczucie misji nauczycielskiej.

 

Jak zatem rozmawiać z nauczycielem, by nie leczyć własnych kompleksów z czasów szkolnych, a prawdziwie zadbać o interes własnego dziecka?

 

Rodzicu, oto kilka przydatnych wskazówek:

 

Uwierz, że nauczyciel troszczy się o swego ucznia.

 

Nauczyciel wybrał swój zawód dlatego, że chciał – i najczęściej wciąż chce – wspomagać dzieci w rozwoju. Nie jest ich wrogiem, a tym bardziej twoim. Nawet jeśli to, co mówi na temat twojej pociechy, jest dla ciebie trudne (np. złe zachowanie czy gorsze stopnie), postaraj się spojrzeć na to obiektywnie, zastanów się, czy nie ma racji. Jeśli masz co do tego wątpliwości, zapytaj o proponowane rozwiązanie. Dobry nauczyciel na pewno nie zrzuci wszystkiego na ciebie, a zaproponuje pomoc, np. obieca, że sprawdzi po każdej lekcji notatki dziecka i podpisze się pod nimi, jeśli będą pełne.

 

Zachowaj spokój, opanowanie i kulturę osobistą.

 

Przypomnij sobie, ze jesteś dorosły i umiesz panować nad sytuacją. Już dawno nie jesteś dzieckiem, sprostałeś w życiu nie takim wyzwaniom, jak wywiadówka czy konsultacje; dasz radę. Pamiętaj, że nauczyciel patrząc na ciebie i twoje zachowanie, ocenia też twoje dziecko. Nigdy nie zachowuj się w sposób wulgarny, nie obrażaj nauczyciela ani innych pracowników szkoły – to na pewno nie poprawi sytuacji twojego dziecka.

 

Stosuj komunikaty „ja”.

 

Jeśli coś ci się nie podoba, coś cię niepokoi – nie obwijaj od razu nauczyciela ani dziecka. Mów przez pryzmat własnych uczuć, np. Źle się czuję z tym, że pan z matematyki ciągle bierze do tablicy mojego syna (zamiast: Mój syn nigdy nic nie umie albo: Nauczyciel matematyki dręczy mojego syna)

 

Mów konkretami, pytaj o konkrety.

 

Nie będziesz pewnie zadowolony, jeśli usłysz od nauczyciela tylko tyle, że twoje dziecko jest niegrzeczne. Co to znaczy? Co konkretnie robi? Dopytaj o szczegóły. Proś też o konkretne rady, np. Co można zrobić, by Adaś zaczął odrabiać zadania domowe?

 

Bądź odpowiedzialny.

 

Staraj się brać na siebie odpowiedzialność za rozwój swojego dziecka, nie oczekuj, że szkoła zrobi wszystko za ciebie, bo to po prostu niemożliwe. Pamiętaj jednak, że masz prawo prosić o pomoc i radę – nie musisz być sam z problemem. W szczególnie trudnej sytuacji nauczyciel pomoże ci znaleźć pomoc psychologa.

 

Pamiętaj, ze nauczyciel to też człowiek.

 

Nauczyciel również stresuje się kontaktami z rodzicami, zazwyczaj stara się przygotować do spotkania z nimi i rzadko ich lekceważy. Jeśli oboje skupicie się na problemie (tu: dziecku), nie na własnych emocjach, jest duża szansa, że go rozwiążecie (np. pomożecie dziecku osiągnąć lepsze rezultaty w jakiejś dziedzinie).

 

Może się zdarzyć, że nawet po zastosowaniu się do powyższych wskazówek, rodzic uzna, że ten konkretny nauczyciel nie wywiązuje się dostatecznie ze swej roli (jest mało zainteresowany dzieckiem, zwraca uwagę tylko na problematyczne kwestie, nie motywuje dobrze do nauki itp.). Jednak z przeprowadzonej zgodnie z takimi zasadami rozmowy rodzic może wyjść jako osoba dorosła, nie jak sfrustrowany Jaś z szóstej klasy podstawówki. Operował konkretami, zachował spokój, dowiedział się ważnych rzeczy na temat nauczyciela swojej córki lub syna – może wyciągnąć wnioski na temat funkcjonowania dziecka w szkole, lepiej je zrozumieć i zmotywować do rozwoju.

 

W większości przepadków rodzic zauważy jednak, ze jeśli wejdzie w kontakt z nauczycielem swojego dziecka bez obciążeń z własnych czasów szkolnych, w sposób pewny siebie i kulturalny zarazem, to wyjdzie z takiej rozmowy z poczuciem, że wie, jakie jest jego dziecko i jak z nim postępować. Każdy bowiem ceniący siebie i ucznia nauczyciel zauważy, że jest on dobrym rodzicem, któremu zależy na prawdziwym rozwoju swojego dziecka. Zasada jest prosta: Jeśli nauczyciel zobaczy, że rodzic jest przestraszony, potraktuje go – nawet nieświadomie – jak zalęknionego ucznia. Jeśli zobaczy agresję, z dużym prawdopodobieństwem potraktuje go wrogo. Niewielu z nas ma na tyle rozwiniętą świadomość samego siebie, by wznieść się na wyżyny i nie traktować osobiście wymierzonych w siebie negatywnych emocji drugiej osoby.

 

Zatem: Rodzicu, nie bądź dzieckiem, a zadbasz o swe dziecko!

 

Marta Szczurek
nauczyciel, psycholog

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.