Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Ludzie nie doceniają samotności. Mówię o tej „od czasu do czasu”. Twierdzą, że się jej boją, że jej nie chcą, tylko czasem, że lubią swoją samotność. Jakkolwiek fizyczno-matematycznie to nie zabrzmi, prawdziwość tego ostatniego zależy od częstotliwości chwil, kiedy jesteśmy samotni. Jeśli jest wysoka, możemy potraktować to raczej jako kłamstwo niż szczerą odpowiedź. Boimy się przyznać do tego, że możemy sobie z samotnością uścisnąć dłonie. Ale czasami nawet nie musimy się do niczego przyznawać, bo tą samotność wyolbrzymiamy. Nie wiemy, co nią jest, a co nie jest i kiedy naprawdę możemy powiedzieć, że jesteśmy samotni.

 

Samotność jest wszędzie. W muzyce, w kinie, na półce w księgarni, w dziełach sztuki, na fotografii, w poezji. Ten temat zawsze znajdzie uznanie u odbiorcy, bo każdy chce się nauczyć z nią radzić, na wypadek, gdyby go spotkała. Chcemy wiedzieć jak wygląda u innych i chcemy mieć dowody na to, że w samotności nie jesteśmy osamotnieni. Wolimy się z nią zetknąć na filmie i w powieści niż przeżyć na własnej skórze. Na co dzień od niej uciekamy najszybciej jak się da. Nadchodzący weekend bez planów jest bardziej przerażający niż niejedno filmowe arcydzieło grozy. Dlatego już w poniedziałek obdzwaniamy znajomych, żeby wyjść z nimi na drinka w piątkowy wieczór. Nie chcemy iść sami na aerobik, ani do teatru, co najwyżej do najbliższej piekarni po bułki. A sobotni wieczór na kanapie bez towarzystwa? W głowie się nie mieści, jak można tak zbezcześcić ten dzień.

 

Samotność jest dla nas nie do przyjęcia. I faktycznie to jeden z najgorszych i najsmutniejszych stanów, jakie mogą nam się przytrafić. Ale dopiero wtedy, kiedy nie mamy z kim przysiąść na kanapie nie tylko w sobotni wieczór, ale w żaden inny dzień. Niemniej u każdego z nas istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że nadejdą takie dni, kiedy rzeczywiście nie będziemy mieli kogo posadzić obok siebie na kanapie. Jesień życia nie zawsze pozwala nam się cieszyć bliskimi. Więc to może właśnie w młodości powinniśmy uchylić sobie rąbka samotności, żeby w późniejszych latach, chociaż czasami była dla nas sprzymierzeńcem. A nie trzeba się przecież izolować, żeby się z nią oswoić. Wystarczy nie popadać w depresję, kiedy ogarnia nas nuda i akurat nikogo znajomego nie mamy pod ręką. Miałam kiedyś koleżankę, która zadzwoniła do mnie po wielu miesiącach braku kontaktu. Zapytała czy mam czas wieczorem i spotkam się z nią na pogaduszki. Nie musiała mówić, że dzwoni, bo po prostu nie ma co ze sobą zrobić.

 

Przez przebywanie z ludźmi wykształcamy sobie poglądy i wyrabiamy opinie, ale sami sobie też mamy dużo do powiedzenia. Przebywając sam na sam z własnym „ja” najlepiej je poznamy, a często bywa tak, że podejmiemy najlepsze decyzje. Może warto, zamiast koleżanki, zaprosić na kawę samego siebie i nie panikować z powodu braku planów na weekend?

 

Czy ludzie, którzy uwielbiają oglądanie filmów wyłącznie w towarzystwie lampki wina i planują samotne wakacje za granicą są dziwni, jak twierdzi wielu? Nie, oni po prostu lubią czasem skorzystać z życia w trochę inny sposób, który może się okazać bardzo wartościujący. I wtedy bez zażenowania i cienia kłamstwa mogą powiedzieć, że lubią swoją samotność.

 

Elżbieta Pachuła

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.