Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Nie minęła jeszcze pierwsza połowa listopada i choć znajoma wczoraj powiedziała mi, że musiała już ustroić w pracy choinkę, nie zmienia to faktu, że na tematy świąteczne dopiero przyjdzie czas. Jednak, mimo tego, że nie zaczął się nawet Adwent, wydaje się, że w tym roku to nie sklepowe promocje będą nas na niemal dwa miesiące przed Świętami sukcesywnie wprowadzały w ich rytm, ale coś zupełnie innego. Sprzedawcy i właściciele sklepów mogą na razie nie myśleć o tym, żeby zacząć sprowadzać z hurtowni czekoladowe mikołaje i w porę rozwiesić w witrynach świąteczne lampki (co niektórzy muszą jedynie je włączyć, bo gdzieniegdzie wiszą przez cały rok, wprowadzając, oczywiście, adekwatną atmosferę). Niedługo ludzie sami rzucą się na supermarkety wypatrując karpia, który jeszcze w błogiej niewiedzy pływa sobie w stawie, a na 11 listopada, zamiast świętować w odpowiedni sposób, będą polerować zakurzone bombki. A to wszystko, dlatego, że w świąteczny klimat wprowadzi nas rozpoczynające się właśnie…kolędowanie.

 

O tymże właśnie rozpoczęciu dowiedziałam się podczas niedzielnej Mszy, między zachętą księdza do kupowania prasy katolickiej, a końcowym błogosławieństwem. Ten fakt potwierdziły także ogłoszenia parafialne, które w 50% były złożone z rubryczek informujących, gdzie i kiedy zawita ksiądz. Czyżby zwyczaj kolędowania miał przestać być kojarzony z tradycyjnym obrzędem Bożego Narodzenia? A może w kalendarzu katolickim już niedługo pojawi się nowy okres liturgiczny, nazwany, powiedzmy, kolędniczym? Jeśli tak się stanie, to wcale nie zdziwi mnie, jeśli jego początek przypadnie na wiele tygodni przed Świętami. No bo, po co odwiedziny kolędowe mają się odbywać w grudniu i styczniu codziennie, skoro mogą tylko w weekendy, jeśli rozpoczną się w lipcu?

 

Swoją drogą, kolęda, w przypadku niektórych księży, czasem przypomina bardziej przesłuchanie niż to, czym powinna być, czyli przyjściem Chrystusa do domu. Po modlitwie, następuje ogień pytań. Dlaczego się rozwiedliście? Dlaczego syna nie widać w kościele, w niedzielę? Dlaczego córki nie było ostatnio na religii? Dlaczego nie przyjęliście kolędy rok temu? Przy tym ostatnim aż się prosi wyciągnąć latarkę i poświecić domownikom w oczy. No cóż, jakby nie było, dobry ksiądz musi umieć wcielić się w rolę każdego człowieka, nawet agenta wywiadu, jeśli chce go zrozumieć. A taki agent musi być niezwykle sprytny, żeby nie spotkało go zaskoczenie, no to ksiądz chodzący po kolędzie też taki spryt musi nabyć. I udaje się to, na przykład, tym, którzy otrzymując na wychodne kopertę z zapłatą za swoje zadanie, elegancko zapisują na niej numer mieszkania i nazwiska potencjalnych podejrzanych.

 

Oczywiście są i poczciwi księża, mający więcej rozumu niż owego sprytu. To, jednak, nie zmienia faktu, że powinniśmy się na wszelki wypadek pomodlić, o to, żebyśmy nie musieli w lipcu odkładać na kolędę, zamiast na wakacje.

 

Elżbieta Gwóźdź

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.