Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Palacz to już nie tylko hobbysta, ale przede wszystkim buntownik, a czasem nawet przestępca. W świetle kolejnych rozporządzeń rządu, mandatów za „zaciąganie” w miejscach publicznych, a także wzrostem akcyzy i statystyką śmiercionośnych chorób odtytoniowych, nasuwa się pytanie „Po co palić?”.Ale żadnego nałogowca nie odstraszą ani prohibicje, ani zdrowotne skutki : „Mój dziadek palił całe życie i dożył 100 lat„, „A mój znajomy prowadził zdrowy tryb życia, był abstynentem, nie palił i nie dożył 30-tki!” , uzasadniają. Lekarze biją na alarm, ministrowie zdrowia drukują kolejne ostrzeżenia, czy rzucenie jest nas w stanie uchronić przed większością chorób? Być może. Dla tych, którzy na jednej szalce stawiają tytoń, na drugiej zdrowie i nie dokonali jeszcze wyboru, artykuł o wszystkich „za” i „przeciw” paleniu, i jego rzuceniu.

 

Jak pozbyć się nałogu? Najprostszym rozwiązaniem jest nie wpadanie w niego. Jednak, co z profilaktyką kiedy ponad 9 mln Polaków już się uzależniło? Na szczęście są sposoby na pozbycie zgubnego nawyku raz na zawsze. Te mniej i bardziej skuteczne, cena nie gra jednak roli, przecież chodzi o nasze zdrowie.

 

Problem palenia to problem nas wszystkich. Kto nie zetknął się z nim osobiście z pewnością nieraz miał kontakt z palaczem. Bywa, że niepalący siłą rzeczy skazany zostaje na towarzystwo zaciągających się dymkiem. Po wprowadzeniu zakazu atmosfera znacznie oczyściła się z trującego dymu, ale czy do końca?

 

Według „The Daily Mail” zanieczyszczenie powietrza co roku zabija ponad 50 tysięcy Brytyjczyków. Czyli znacznie więcej niż wypadki samochodowe, otyłość, czy nawet bierne palenie. Do głównych skutków palenia często zaliczany jest zawał mięśnia sercowego, mało kto jednak wspomina, że katalizator to w znacznej mierze nadmierny wysiłek fizyczny, stres i depresja. Jednak wraz z medialną nagonką, z jakichś przyczyn, skutków 80% chorób cywilizacyjnych upatruje się w czynnym i biernym paleniu. Palenie szkodzi! To fakt niezaprzeczalny, przecież w ciągu roku 70% Polaków umiera z powodu chorób spowodowanych paleniem, 50 % w wieku 35-69 lat, a ponad 60 % palących w przyszłości zapadnie na choroby wywołane nikotyną. Do tego walory estetyczne, nieładny zapach, popielniczki, niedopałki, szara cera. Zgadza się. „Od jutra rzucam”, ale jak? I tu z radą przychodzi koncern farmakologiczny i niekonwencjonalna medycyna…

 

Niekonwencjonalne metody

 

Pan Andrzej palił nałogowo ponad 20 lat. W końcu postanowił zerwać z uciążliwym nałogiem. Jego żona zaproponowała niekonwencjonalną metodę, jaka pomogła jej przyjaciółce. Hipnoza. Za niewielką opłatą (200 zł) został wprowadzony w stan transu, a jego papieros wypalony przed eksperymentem miał się okazać jego ostatnim. Czytając broszury, oraz opinie „uzdrowionych” zapalił się do tego pomysłu i na zabieg poszedł z wielkim entuzjazmem, nie trwał on jednak długo. Już pod koniec dnia sięgnął do schowanej na czarną godzinę paczki.

 

Wkrótce otrzymał od sąsiadki cenną wskazówkę, w końcu „hipnoza nie działa na każdego”, wyjaśniła. Medycyna wschodu to co innego, w końcu to wielowiekowa mądrość, bez inwazyjnych skutków. Umówiła więc Pana Andrzeja na najbliższą wizytę, gdzie poddał się nakłuwaniu igłami. Wystarczy 90 minut i 150 złotych by na raz na zawsze pozbyć się niechcianego kamrata. Akupunktura nie podziałała, ale lekarz specjalista polecił mu rezonans magnetyczny. Krótko po tym nałożono mu na głowę obręcz, a dłonie położył na płytce umieszczonej na kolanach za jedyne 50 złotych! Skutki okazały się fatalne, zaledwie kilka minut po opuszczeniu gabinetu udał się po zakup ulubionych papierosów do najbliższego kiosku.

 

Stwierdził zatem, że jest niereformowanym, wyjątkowo odpornym przypadkiem. Przecież tylu znajomym te metody pomogły, jak to możliwe, że na niego nie zadziałały? Może przyczyna leży gdzie indziej? O treningu EFT, żona przeczytała w czasopiśmie. Zgodnie z formułą, że wszelkie nałogi korzeniami tkwią w psychice, i mają podłoże nerwowe, warto tam upatrywać się rozwiązania. Tak więc na kartce papieru poprosiła męża by wypisał wszystkie powody dla, których pragnie pozbyć się nałogu, a następnie po kolei na kartce wyrzucał negatywne emocje. Za każdym razem, gdy zechce sięgnąć po papierosa, długopisem rozważy wszelkie za i przeciw, przykładowo:

 

Mimo, że odczuwam stres wywołany jutrzejszym spotkaniem z szefem to nie zapalę. Mimo, że przejmuje się wynikami moich badań to…

 

A może to nie taki zły pomysł z tą terapią? Może warto stosować go na szerszą skalę? Pomyśleli oboje. Tym sposobem Pan Andrzej znalazł się w kilku osobowej grupie na 6 godzinnej sesji prowadzonej przez licencjonowanego trenera, byłego palacza. W czasie krótkiej przerwy mógł bez przeszkód rozkoszować się smakiem papierosa, by pokrótce zdać sobie sprawę, że więcej go nie potrzebuje. Metoda Carra jednak i w tym przypadku nie zdała rezultatu.

 

W końcu oboje zdesperowani w poszukiwaniu ratunku udali się do apteki.

 

Farmakologia

 

– Spontaniczne rzucanie to nie najlepsza metoda. Znacznie bardziej efektywne będzie stopniowe ograniczanie – wytłumaczyła farmaceutka, prezentując całą gamę specyfików.

 

Nie mogąc zdecydować się na jeden produkt, zakupił 7 plastrów NiQuitn za 75 zł, gumy do żucia Nicorette za 80 zł i granulki homeopatyczne Tabacum, które umieszcza się pod językiem, za 10 zł. Udało się!!! Przez dwa miesiące nie zapalił ani razu. Pojawił się jednak cięższy problem, o ponad 20 kg.

 

Aby powstrzymać zastępowanie odruchu sięgania po papierosa jedzeniem postanowił jeszcze wypróbować ostatnią metodę. Choć odsunął od siebie wszelkie artefakty mające przywoływać nałogowe wspomnienia elektryczny papieros wydawał się bezpiecznym rozwiązaniem. To na zawsze już powinno zwieńczyć jego wysiłki. Ostatni wydatek związany z rzucaniem to 250 złotych na zakup atrapy papierosa. Teraz już stopniował plastry, nikotynowych gum i drażetek nie używał. Wystarczyło jednak jedno wyjście do ulubionego pub-u (długo omijanym szerokim łukiem), by dać się wyciągnąć do palarni, a w niej skusić na papierosa. Do tej pory wszystko zdawało test, pomogły drażetki, elektroniczny papieros odciągnął od słodyczy, ale ani ta, ani pozostałe metody nie zdały egzaminu w konfrontacji z alkoholem i perswazją palących kolegów.

 

W związku z tym, że Pan Andrzej okazał się wyjątkowo odpornym przypadkiem oboje z żoną poddali się walce z nałogiem, a Pan Andrzej już do końca życia miał stać się następnym beznadziejnym przypadkiem w kolejce do kasy chorych. Przecież ostrzegano: „Palenie tytoniu wywołuje: Choroby serca i płuc, zatory naczyń krwionośnych, impotencję i nowotwory”. Jednak pewnego dnia, doznał iluminacji. To było jak olśnienie: „Stop! Od dziś nie palę” i na zawsze odłożył papierosa. Od cezury mija trzeci rok, a on do teraz zastanawia się, która z metod zadziałała, a może wszystkie?

 

Rzucać, czy nie rzucać? O to jest pytanie. A jeżeli tak, to jak? Inwencji nie brakuje, koncerny farmaceutyczne zacierają ręce, a palacze wciąż testują swoją wolę podobnie jak metody. Jak niezbędne są zewnętrzne wsparcie, kiedy już wiadomo, że palenie wcale nie zaczyna się w płucach i nie z płuc trzeba je wyrzucić, ale przede wszystkim z głowy.

 

Według statystyk, aż 90% palaczy rzuca palenie za pomocą „silnej woli” – bez wsparcia farmakologicznego.

 

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.