Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Oglądając film prawie w całości skupiamy się na głównej obsadzie. Ludzie spacerujący obok, sprzedawcy w sklepie wydają się czymś tak naturalnym wkomponowanym w tło, że w zasadzie nie przykuwają uwagi. Statyści jednak podobnie jak aktorzy odgrywają swoje role, zawsze pozostając w cieniu, ale ich sława jednak nie zawsze kończy się na krótkich epizodach w filmie. Godziny szczytu, centrum miasta, promenadą przechodzą główni aktorzy. Ich rozmowy zakłócają śmiechy przechodniów. Przypadkowych ludzi, śpieszących do pracy, na spotkanie, mogłoby się wydawać. Na planie zdjęciowym rzadko jednak można pozwolić na przypadkowość, a każdy człowiek odgrywający epizod jest aktorem.

 

Statystowanie polega na wykonywaniu poleceń, przystosowaniu do warunków narzucanych przez reżysera. W zależności od filmu delikwenci przemieszczają się po planie, często przypadają im również role mówione, a także dłuższe epizody. Mają kontakt z gwiazdami i często rozmawiają z reżyserem.

 

Do agencji zapisałam się pół roku temu. Od tej pory co jakiś czas dostaje propozycje. Raz grałam w „Klanie” kelnerkę, kilka razy jeszcze epizody w Plebani, w kilku filmach. Wszystko to jest niesamowitym doświadczeniem, obcuję z ludźmi, których codziennie znamy tylko z telewizji. Mówi 24 letnia Ola.

 

Statysta podpisujący umowę godzi się na pracę często w trudnych warunkach takich jak mróz, deszcz. Do tego nigdy nie wiadomo ile będą trwały zdjęcia. Raz zdjęcia trwają pięć godzin, czasem dwanaście. Bywa to bardzo męczące, ale można się przyzwyczaić. Na szczęście atmosfera jest bardzo przyjazna, wszyscy traktują okazują sobie szacunek. Nie brakuje również śmiechu dla rozluźnienia atmosfery. Opowiada Tomek. Ponadto zawsze możemy liczyć na darmowe posiłki i kawę – śmieje się Ola.

 

Osoba decydująca się na statystowanie musi liczyć się z męczącą i żmudną pracą. Wielokrotnie statyści pojawiają się na planie filmowym o czwartej nad ranem, a wychodzą w środku nocy. Nieraz odwalamy większa robotę niż aktorzy, którzy po krótkich epizodach zwalniani są z planu, a my gramy do końca – tłumaczy Tomek.

 

Ponadto statysta musi być odporny na stres. Na planie nie ma miejsca na pomyłki i potyczki statystów. Zdarza się, że drobne wpadki zostają wybaczone, ale jeżeli scenę powtarza się 30 razy i udaje się, a na samym końcu potyka się w niej statysta, to nie jest wesoło. – śmiech.

 

To również możliwość zarobku. Za dzień zdjęciowy otrzymujemy wynagrodzenie od 40 do 300 złotych. Ale najważniejsza jest możliwość obejrzenia telewizji „od kuchni”. Na co dzień nie mamy okazji wchodzenia za kulisy. To również świetna zabawa, okazja do poznania nowych ludzi, rozwoju umiejętności, szczególnie jeśli ktoś planuje w przyszłości zostać aktorem, bądź zajmować się produkcją filmową, ale nie tylko.

 

Wykluczając pobudki materialne, warto dać sobie szansę, często okazuje się, że w statyście drzemie ukryty talent. Wystarczy zapisać się do dobrej agencji i pozwolić się odkryć. Myślę, że statysta to też aktor. W końcu musi również odegrać swoją rolę. Czasem bywa, że sceny są powtarzane, bądź przerywane, bo jakiś statysta pomylił tekst, bądź potknął się. To również odpowiedzialność. Od czterech lat gram w filmach rozmaite role, od pokojówek, recepcjonistek, po przechodniów. Byłam już na ponad 50 planach zdjęciowych, to naprawdę świetna przygoda. Dopowiada Kasia, koleżanka Oli.

 

„Kamera, akcja!” Z końca sali słychać donośny głos reżysera. Po czym dwudziestu statystów rozprasza się zajmując miejsce przy stolikach. Oglądając tę scenę w telewizji nie rozpoznaję znajomych twarzy, wydają się tak naturalną kompozycją, że w zasadzie nie sposób ich zauważyć dopóki nie przyjrzę się ze szczególną uwagą. A ja zawsze widzę statystów. Mówi Tomek. Widzę studentów, matki, dzieci, grających na planie. To wchodzi w krew, z czasem zwracasz coraz większą uwagę na otoczenie.

 

Statysta według wielu oznacza najgorszą rolę. Wielu ludzi otwarcie przyznaje, że nie podjęłaby się tak “poniżającego” zajęcia. Jednak wielu znanych dziś postaci zaczynało swoją przygodę z filmem od statystowania. Nawet wybitni reżyserzy bawią się w statystów, na przykład Stanisław Bareja chętnie pojawiający się w swoich filmach, czy Quentin Tarantino, odgrywający krótkie epizody. Również Sylwester Stallone zaczynał swoją przygodę od statystowania grając tancerza w nocnym klubie.

 

W internecie, aż roi się od ogłoszeń poszukujących statystów do reklam, filmów, produkcji. Wystarczy zamieścić ogłoszenie, wysłać na wskazany adres. Ani wiek, ani wykształcenie, ani aparycja nie odgrywają tutaj znaczenia. Może nie od razu otrzymamy rolę na miarę Stallone’a, ale przygoda na planie, oraz obejrzenie swojej twarzy w telewizji jest adekwatnym wynagrodzeniem.

 

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Jeden komentarz :) w artykule: ”Od statysty do aktora”

  1. Rafał pisze:

    Bardzo dobry artykuł, przedstawia czystą prawdę zza kulisów. :) Pozdrawiam,
    Statysta. ;)

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.