Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Handel własnym ciałem nikogo nie szokuje, najstarszy zawód świata do dziś z pietyzmem pielęgnuje wiele kobiet i mężczyzn, dlatego film „Galerianki” nie otwiera nikomu oczu na prostytucję nastoletnich dziewczyn, ale odsłania kurtynę i rzuca światło na spektakl, w którym świat zasad moralnych zostaje zepchnięty na sam dół hierarchii wartości. Teraz wypadałoby odetchnąć z wielką ulgą jak po mocnym dreszczowcu i uwierzyć, że to jedynie wymysł reżysera, że to nie dzieje się naprawdę…Nie tak całkiem dawno Pani Senyszyn ubolewała z powodu „niedokształcenia” polskiej młodzieży. Ogromna wrzawa i gorące dyskusje na jakiś czas wyparły plany wprowadzenia zmodernizowanej lekcji wychowania w rodzinie. Od lat ingerencja w rozwój młodych ludzi wywołuje niemałe zamieszanie. Konkluzja jest zwykle oczywista „trzeba coś zrobić”. Pojawia się jednak pytanie, jak?

„Przecież to szkoła wychowuje” – tłumaczą rodzice, „Tak naprawdę kształtują jedynie opiekunowie” – umywają ręce nauczyciele i koło się zamyka, a przecież nie można przejść obojętnie obok tego, co się dzieje. Ile jeszcze produkcji filmowych musi powstać, ile artykułów i reportaży, by po raz kolejny udowadniać, że dzieci nie wychowają się same.

Patrząc na sceny z filmu posądzamy jego twórców o fikcję. Tak trudno uwierzyć, że piętnastoletni „aniołek” zamiast do szkoły wybiera się z pustą sakiewką na „zakupy” do centrum handlowego, przynosząc coraz to większe łupy. To, co jednak najbardziej zaskakuje, to podejście dziewczyny, która nie dostrzega niczego złego w takiej formie zarobkowania, bo w jej środowisku uchodzi to za normalne.

Jednak historia tych młodych dziewczyn, jest jedynie zakładką do zbioru myślenia dojrzewających ludzi. Których korzenie sięgają o wiele głębiej. Wartości, które z pewnością można by było wystawić na allegro w kategoriach kuriozalne, czy co najwyżej archaiczne, to przede wszystkim wiedza. Po co dzisiaj co piątej dojrzewającej dziewczynie wiedza? Po co czytać książkę, kiedy tyle dookoła opracowań i filmów, po co się uczyć skoro można zarobić o wiele więcej i szybciej, nie psując sobie wzroku nad wąskim drukiem?
W praktyce okazuje się, że są to pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi. Gdyż nie znają jej ani rodzice, ani nauczyciele, ani wiecznie zajęci psychologowie.. I tu z pomocą przychodzą telewizja, internet, czasopisma, z których trzynastolatki chłoną wiedzę na temat życia.

O tym, że dzisiejsza gimnazjalistka znacząco odbiega od wzoru rówieśniczki z katolickiego gimnazjum wie jedynie ten, któremu zdarzyło się z niedowierzania otworzyć usta, kiedy rzekoma „18-stka” ujawnia szczególik, że w zasadzie ma o cztery mniej, ale to i tak nie ma większego znaczenia, bo skoro wygląda jak własna starsza siostra, to nikomu nie robi to różnicy. Obserwacja modowych inspiracji, ikon popkultury oraz maniakalne niemal naśladownictwo, wciska te młode dziewczyny w tryby cywilizacji, w których nie ma miejsca na bycie ofiarą (czyt. spokojną dziewczyną). A naturalny okres buntu i wszelkie towarzyszące mu objawy kończą się wraz z przekroczeniem granicy, za którą często nie ma już odwrotu.

Poprzeczka wciąż idzie w górę, przyspieszając tempa, za którym coraz trudniej nadążyć. Mądre, ładne dziewczyny (jeszcze niedoceniane wśród rówieśników), często nieświadomie padają ofiarami wyrafinowanych, pewnych siebie koleżanek, które sprytnie wciągają je w świat wspomnianych „galerianek”.

Tu nie chodzi o to, że dziewczyny wybierają taką, a nie inną formę zarobkowania, nie chodzi również o to, że powstał czy nie powstał kolejny film piorący „brudy” współczesnego świata, ale przede wszystkim o zupełną zmianę systemu wartości, który na przestrzeni lat uległ znacznej degradacji.

Oprócz dobrych domów, istnieją również te niekoniecznie poprawne, z których wywodzą się dzieci, niewiedzące dlaczego powinno się szanować ludzi i dlaczego nie wolno kraść. Nawet przez kolejne dziesięć lat swojego młodego życia, nikt nie starał się wytłumaczyć, dlaczego tak właśnie być powinno.

Pamiętam, kiedy chodziłem do podstawówki, miałem naprawdę dobre wyniki w nauce, więc szybko stałem się ofiarą, kiedy nie odrabiałem cudzych zadań zaniedbując swoje, obrywałem na lekcjach różnymi przedmiotami, w końcu jednak stwierdziłem, że mam dosyć bycia kozłem ofiarnym – wspomina Tomek (27 l.) – zacząłem palić papierosy, przestałem się uczyć, kradłem, by zaimponować kolegom. Przy kończeniu szkoły (jakimś cudem przeszedłem ósmą klasę) nauczycielka wręczając mi dyplom, odparła, że strasznie żałuje, że tak się stało, bo zapowiadałem się na kogoś więcej… (niż na chuligana z osiedla). Zapytałem więc, gdzie była kilka lat temu, kiedy jej słowa mogły jeszcze coś zmienić.

Te dzieci, którym regularnie implikowano: „jeżeli się uczy, to…”, „jeżeli w życiu postępuje się dobrze, to…”. Te dzieci mają szansę na normalne życie, to one najczęściej wyrastają na porządnych ludzi, ale takie dzieci to jedynie pojedyncze ziarenka w tak wielkiej piaskownicy.

Po raz kolejny okazuje się, że ani system szkolnictwa, ani rodzice nie są w stanie uchronić dzieci przed złem tego świata i całkiem słusznie, gdyż dziecko, a w szczególności to dorastające najszybciej uczy się na błędach i żadne „morały”, ani izolacja nie są w stanie ustrzec przed sytuacjami, które są nieodzowne w jego życiu. Jednak tak łatwo można przegapić moment, w którym kończy się bunt, a jego miejsce zastępuje zwykłe ludzkie zagubienie i bezradność.

Parafrazując słowa Ronalda Russela, iż dzisiejsze kochające dziecko, to to, które wczoraj obdarzyliśmy miłością. To dzisiejszy wartościowy człowiek, to ten, któremu wczoraj poświęciliśmy uwagę i właściwie wychowaliśmy.

Aneta Bulkowska

Foto: Pink Sherbet Photography

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.