Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Gdyby nie ich uroda, żaden normalny mężczyzna, ani przez chwilę nie zastanowiłby się czy z nimi być. Szczupłe, zgrabne, zadbane, po prostu piękne. Do tego bezgranicznie puste i po uszy w sobie zakochane. Żałosne manipulantki, królowe na kretyńskim balu swojej każdocalowej cudowności. A jednak nie liczy się to, co jest w środku. Kiedy Robert zobaczył Justynę po raz pierwszy na swoim osiedlu, niemal zakochał się od pierwszego wejrzenia. Filigranowa szatynka o ciemnej karnacji i śnieżnobiałym uśmiechu. Idealnie ułożone i przystrzyżone do ramion włosy. Paznokcie i makijaż, jak z okładki pisma o modzie. Ciuszki trochę źle dobrane – jakieś białe kozaczki na obcasie, spodnie z cekinami gdzie niegdzie, zbyt obcisłe bluzki. Ale to zdarzało się raz na jakiś czas i było do wybaczenia przy tej pięknej, zgrabnej figurce, na którą każdy się ślinił. No i ta twarz. Zjawiskowa. Ciemne oczy, wyraziste brwi, idealny nos, usta. Kto nie chciałby mieć Justyny?

 

Joanna. Sama upolowała sobie Tomka. Chodzili do jednego ogólniaka. Tomek był zajęty, ale to nie sprawiało Joannie żadnego problemu. Wręcz przeciwnie – lubiła udowadniać, że jest lepsza od innych kobiet, a nic nie dawało ku temu lepszej okazji niż poderwanie zajętego chłopaka. Przy pierwszej lepszej okazji oczarowała go sobą, a później było już z górki. Tylko czekać aż Tomek zostawi swoją dziewczynę dla pięknej, wysokiej blondynki o idealnej cerze i seksownym ciele. I owszem, nie minęło kilka tygodni, kilka kokieteryjnych uśmiechów i uwodzących spojrzeń – Tomek był własnością Joanny. Tyle urody i wdzięku w jednej osobie niejednemu uderzyłoby do głowy, więc co się dziwić, że tak szybko jej uległ…Kto nie chciałby mieć Joanny?

 

Justyna wzbraniała się od komplementów i prób oczarowania jej ze strony Roberta. Przecież musi poudawać niedostępną, żeby sobie nie myślał, że z nią tak łatwo i że owinie ją sobie wokół palca. W końcu dała za wygraną, bo ileż można być taką niewzruszoną? No nie wypada po prostu. Oficjalnie stali się parą. Robert wniebowzięty, że ma taką ekstra dziewczynę, a Justyna zadowolona, że kolejny mężczyzna zakochał się w niej na zabój. To przecież następny powód by się dowartościować i móc chodzić z zadartym nosem.

 

Kiedy minął okres zauroczenia i motylki w brzuchu przestały latać, Robert zaczął zauważać, jak bardzo zaborcza i zazdrosna jest jego wybranka. Wyjścia na piwo w męskim gronie albo samotny wieczór przed telewizorem stały się jak przestępstwo. Jak można tak spędzać czas, skoro ma się Justynę? Przecież nie może istnieć nic bardziej atrakcyjnego, niż chwile w towarzystwie tak wspaniałej dziewczyny! No trudno, jak Justynka będzie chciała wyjść z koleżankami, to nie wypada psioczyć, bo im też się coś należy, ale Robercik ani rusz ze stołka w weekend. Przecież może się spotkać z przyjaciółmi, jak Justyna będzie w akademiku. Tylko żadnych innych kobiet w pobliżu! Dziewczyna tego kolegi z pracy, niech lepiej też nie idzie! Co?! Robert spotkał tę starą znajomą ze szkoły i poszedł z nią po południu na kawę? I nie zapytał Justyny, co ona o tym myśli? Niewybaczalne, za chwilę ją jeszcze zdradzi!

 

Joanna triumfowała. Patrzyła z góry na swoją poprzedniczkę i zachodziła w głowę, jak ktoś może być z „kimś takim”, skoro ona akurat jest wolna i na wyciagnięcie ręki. No cóż, czasem po prostu nie zauważa się blasku takich osób, jak Joanna. Chyba nawet tak się mówi, że najciemniej jest pod latarnią, czy coś takiego. To pewnie tyczy się takich sytuacji. Zresztą nieważne, trzeba zejść na ziemię i obmyślić taktykę, żeby przypadkiem Tomek nie żył w ułudzie, będąc pewnym, że piękna Joanna będzie zawsze jego. Poza tym życie w związku jest bardzo uciążliwe. Zero flirtowania i uwodzenia innych zajętych mężczyzn. No, ale zawsze można wypracować kompromis między związkiem, a samą sobą. Do dzieła!

 

Tomek na początku nie zauważał nic. Wiedział, co prawda, że jego kobieta jest nieco rozkapryszona, ale uznał, że takie eleganckie damy pełne wdzięku już takie są. Ale, żeby ani Tomek ani nikt inny przypadkiem nie zapomniał o walorach Joanny i wiecznym zainteresowaniu wśród mężczyzn, jakie sobą wzbudza, Joasia czuła się zobowiązana, regularnie lśnić na tronie Jej Królewskiej Piękności. Bo wiadomo, że Joanna to dziewczyna, której nikt się nie oprze. Ten? A tak, zna go z czasów podstawówki. To jeden z tych, którzy już wtedy za nią szaleli. No co ty?! Naprawdę skończył prawo i założył własną firmę? Bogaty? No widzisz, gdyby Joanna chciała, to uwiodłaby go od razu, ale przecież ma od lat swojego Tomeczka. Joanna zna też tego faceta, który jeździ tym nowym BMW. No jak to skąd? Przecież jakiś czas temu wydzwaniał do niej i błagał o randkę. Do prawdy nie wiem, skąd mógł mieć jej numer. A tamten facet przy stoliku pod oknem, widzisz go Tomeczku? No tak, ten, nie patrz tak, bo przed chwilą puścił mi oczko!

 

Po paru nieszczęśliwych latach rozterek i kilku próbach wywalczenia sobie wolności, Robert doszedł do wniosku, że dłużej już nie może. Niby był już wcześniej na to gotów, ale zostawić taką sztukę? Gdzie znajdzie druga taką? Na drugim końcu świata? Ostatecznie zawsze wracał do swojej bogini. Ale gdy był już pewien, że Justyna się nie zmieni, postanowił z nią skończyć. Ucieczka z Alcatraz się powiodła, choć trzeba ją było skrupulatnie zaplanować, tak, aby uniknąć pułapek. To samo zrobił Tomek, gdy kolejny kolega uświadomił mu, żeby przejrzał na oczy, bo Joasi wcale nie opuściło upodobanie do mizdrzenia się wobec innych mężczyzn. Jednym z nich był Robert, który szukał ukojenia po stracie pięknej bogini i próbował żyć na nowo, po ucieczce z więzienia. Wtedy spotkał, a raczej spotkała go ona – cudowna Joanna. Świeżo po rozstaniu. Były chłopak był strasznie zazdrosny, nie mogła tego znieść. Nawet, gdy niewinnie patrzył na nią jakiś nieznajomy, on robił jej wyrzuty i w końcu ją rzucił. Co? Dziewczyna Roberta też taka była? Nie, absolutnie! Joanna nie byłaby w stanie być taka, jak ona! Kto nie chciałby mieć Joanny?

 

Gdy, z kolei Tomek szukał ukojenia po stracie swojej bogini i próbował zrozumieć to, jak mógł być tak ślepo w niej zakochany, przyszła mu z pomocą Justyna. Świeżo po rozstaniu. Jej chłopak cały czas dawał jej do zrozumienia, że są dla niego ważniejsze rzeczy niż ona. Nie poświęcał jej należycie dużo czasu i spotykał się na boku z innymi kobietami. W końcu rzucił ją, bo mu przeszkadzała. Co? Dziewczyna Tomka też taka była? Absolutnie! Justyna nie rozumie, jak można być taką kobietą?! Kto nie chciałby mieć Justyny?

 

Elżbieta Gwóźdź

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.