Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Feminizm – ponoć jeden z tematów, którego lepiej w towarzystwie nie poruszać. Konfrontuje różne postawy, budzi wiele emocji, nawet staje się powodem poważnych konfliktów. Nie wiedzieć czemu, wiele osób wciąż postrzega feministki jako złe, niedobre, autorytarne baby, które pragną udowodnić całemu światu, że są silne, zdolne i samowystarczalne. I w ogóle byle od nich jak najdalej. Stereotyp feministki, jak mało który, trudny jest do przełamania.Męski punkt widzenia

 

W męskiej wyobraźni wciąż tkwi obraz kobiety opiekunki. Ona ugotuje, pozmywa, poodkurza, wyprasuje. Ponadto zajmie się dziećmi, wyprawi mu przyjęcie urodzinowe i zawsze będzie zniewalająco wyglądać u jego boku na firmowym bankiecie. Nigdy się nie sprzeciwia, nie krzyczy, nie obraża. Oto żona idealna. Nieposłuszna kobieta to ciągle nie do końca zdefiniowane zjawisko. Wszystkie kobiety wymykające się spod kontroli narażają się na opinie głupich, krnąbrnych i niebezpiecznych.

 

Mężczyźni zwykle reagują na nie alergicznie. Uważają, że ich walka o równouprawnienie to tak naprawdę walka o dominację. A przecież to on jest odwiecznym dominatorem. Z jakiej racji ma być inaczej? Rolą mężczyzny jest zarabianie na rodzinę, ochranianie jej, a rolą kobiety wydawanie potomstwa na świat. Taki jest odwieczny porządek, a feministki namiętnie próbują go zniszczyć. Wkładają spodnie i odsuwają mężczyznę od jego życiowych ról. Teraz ona będzie zarabiać, będzie walczyć i sama bronić się przed złem. Feministki ponoć z kobiety robią mężczyznę. Herezja! Dlatego feminizm uznaje się za antykatolicki ruch a feministki za kobiety nawiedzone.

 

Czego jeszcze się dowiedziałam? Otóż, że feministki nie tylko wadzą z prawami kościoła, ale i natury. Jeszcze trochę i będą walczyły o to, by to mężczyźni rodzili dzieci. Jak równość to równość.

 

Według niektórych mężczyzn propagowanie Dnia Kobiet jest typowym objawem dyskryminacji płci, jaką stosują feministki. Niezadowoleni panowie pytają: dlaczego nie obchodzi się dnia mężczyzn? Uważają, że dzień chłopaka to nie ich święto. Oni chcą dnia mężczyzny. Skoro nie ma hucznego Dnia Mężczyzn, niech nie będzie hucznego Dnia Kobiet – mówią buntownicy. No tak, ktoś już kiedyś przewidział, że wkrótce „nie będzie niczego!”

 

Wrogie kobiety

 

Z dystansem do tematu podchodzą także niektóre kobiety. Często uważają feministki za mądrale. „Wydaje im się, że wszystko wiedzą i do tego tak się popisują wiedzą, że nie można tego znieść . Lepiej by było gdyby siedziały cicho.” Kobiety będące w stałych związkach wręcz boją się samotnych pań. Samotne nie mają w nich sojuszniczek, nierzadko też są elementem ich kpin, które mają imponować płci przeciwnej. To samotne są wytykane palcami, o samotnych się szepcze i to samotnym ciągle przypisuje się nowe powody tego (ponoć fatalnego) stanu. Bardzo często myli się zasadnicze pojęcie – kobietę samodzielną nazywa się kobietą samotną.

 

Feministka jest bodajże zakompleksiona. Żaden mężczyzna nie zwraca na nią uwagi, dlatego ta ich nienawidzi. Tradycjonalistki, którym przyświeca jeden cel: rodzina, uważają, iż feministki najwidoczniej są niespełnione rodzinnie i stąd ich bunt wobec świata. Ponadto szczęśliwe żony i matki zapewniają, że z powodu konieczności sprzątania i gotowania jeszcze korona im z głowy nie spadła. Nie wiedzą czemu feministki usilnie próbują uciec od tych obowiązków. A to rodzi konflikt. Dlatego uważa się, że feminizm to ruch dzielący mężczyzn i kobiety.

 

Okiem feministki

 

Kobiety wiele lat godziły się na daleko idące kompromisy, przymykały oczy na coś, na co normalnie nie powinno się ich przymykać. Spychały siebie na drugi plan i w konsekwencji były nieszczęśliwe. Wieczne wolontariuszki. Wiele rodzin wciąż jeszcze żyje w przekonaniu o słuszności stereotypów. Wbrew pozorom, trudno się ich pozbyć. Feministki odważyły się głośno powiedzieć: NIE! Stanowczo zrywają z narzuconymi kobiecie obowiązkami. Są buntowniczkami, ale chyba nie bez powodu.

 

Jedyny problem, jaki obecnie mają feministki, to nieciekawy wizerunek. Prawdopodobnie niechęć do ideologii zawdzięczają swoim ortodoksyjnym przedstawicielkom. To, do czego doprowadziły pierwsze feministki, jakby zostało gdzieś w tyle. Feministka to niemodne słowo. Wciąż uważamy, że przyznając się do popierania feminizmu narazimy się na niechęć mężczyzn, a nawet niektórych kobiet. Tymczasem feminizm nie jest niczym złym i destrukcyjnym a mężczyźni wcale nie są największymi wrogami feministek. Wystarczy szanować cudze decyzje, nawet gdy nie są one zgodne z utrwalonymi zwyczajami. Tolerancja drodzy państwo, tolerancja.

 

Daria Cygan

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.