Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Niełatwo pisać o miłości. Choć to uczucie wciąż poddawane bywa próbom literackiego zamknięcia w ramach słownych, to jego efemeryczność i tajemniczość zawsze wywołuje w nas przyjemne skojarzenia. Dzisiaj o tej drugiej stronie miłości .O motylach, o wyrastających skrzydłach na plecach i o tym, że nie opuszczę cię, aż do śmierci. Czyli o wszystkich rozczarowaniach, dysonansach i wiecznej wędrówce w poszukiwaniu drugiej owocowej połówki, która gdzieś tam jest przecież… i cierpliwie czeka by ktoś ją odkrył.

 

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.” Wszyscy znamy słynne słowa św. Pawła z Tarsu. Mogłoby się wydawać, że w jednym zdaniu zawiera się cała treść egzystencji. Dążymy, osiągamy, posiadamy liczne dobra, ale nawet wśród ogromu rzeczy materialnych do pełni szczęścia potrzebne nam jest coś jeszcze.

 

Snujemy wyobrażenia, projektując obrazy w myślach, w których życie jak scenariusz układa się zgodnie z tym, co sobie wymarzymy. Kobiety śnią o przystojnych, wiecznie oddanych małżonkach, mężczyźni reflektują na długonogie piękności odporne na czas i migreny. Z gotową wizją wkraczamy za każdym razem w nowy związek, wierząc, że znajomość ze spotkanym przypadkowo nieznajomym/nieznajomą pokryje się z naszymi pragnieniami. Nakładamy najpierw jedną, następnie drugą warstwę złudzeń, które jak w przypadku każdego fundamentu budowanego na piasku musi ulec zniszczeniu. W konsekwencji nasz fantom, ożywiony „Dawid” poraża swoją odmiennością, boleśnie raniąc nasze nadszarpnięte uczucia.

 

Bajkowy mit opowiadany najpierw małym dziewczynkom, przeradza się w pełnometrażowe filmy instruktażowo-edukacyjne, z których dowiadujemy się, że gdzieś bywa, czeka na nas połówka. Wystarczy na nią spojrzeć, by już wiedzieć, że to ten mężczyzna, że to ta kobieta. Poznajemy ją po charakterystycznych motylach w brzuchu, które doprowadzają nas do słodkiego szaleństwa, oraz czujemy jak na plecach wyrastają skrzydła unoszące zakochanego do nieba. Zaś na cześć naszej miłości z nieba spadają gwiazdy i rozbłyskają sztuczne ognie, a z głośnika rozbrzmiewa „Moon river”. Kiedy zaś weryfikujemy nasze wyobrażenia z rzeczywistością czujemy głębokie rozczarowanie, bo żadne z tych wielkich uczuć nie pokrywa się z tym co sobie w głębi duszy zaplanowaliśmy. W konsekwencji jedni już zadowalają się tym co posiedli, do końca życia wzdychając na romantycznych suspensach i zastanawiając się, czy czegoś po drodze nie przeoczyli. Drudzy zaś separują się całkowicie i kontynuują poszukiwania losem wiecznego pielgrzyma.

 

X po raz kolejny była u wróżki. Z tarota wyszło, że ten z naprzeciwka w żadnym przypadku nie jest dla niej. Musi kategorycznie odprawić wdowca, który zarywa noce na planowaniu przypadkowych spotkań z X. Kiedy po raz pierwszy ją zobaczył wiedział, że są dla siebie stworzeni ponad wszystko, ona też to wiedziała, ale do końca nie była przekonana, stąd ta porada u wróżki. Wprawdzie Pan Y był idealnym kandydatem na drugą połówkę, gdyby nie jego niski wzrost i zielone oczy. Ona zaś u swojego boku od dzieciństwa widziała wysokiego bruneta, o brązowym spojrzeniu. Dzięki sesji tarota dowiedziała się, że gdzieś czeka na nią Model II, wyczekała już 45 lat, więc kolejne kilka zaczeka…

 

On zaś odprawiał po kolei wszystkie swoje żony, a miał ich aż siedem. Po ślubie jednak za każdym razem na gładkim ciele pojawiała się ni stąd ni zowąd pomarańczowa skórka. Również uśmiech każdej z nich bladł z dnia na dzień. Okazywało się, że każda z nich ma szereg wad, które znacząco psują jego wyobrażenie.

 

Poznałam go kilka miesięcy temu. Jest cudowny, cudowny ponad miarę – pisze na blogu 27 letnia Gosia. Ma wszystko, urok, takt, dobre maniery, wykształcenie i jest we mnie szaleńczo zakochany. Ale gdzie są motyle? Gdzie to uczucie, wciąż pytam siebie? Chyba zrezygnuję, pewnie to znów nie miłość, cóż będę szukać dalej – konkluduje.

 

Dzisiaj coraz częściej odkładamy miłość na później, spychając ją za karierę, rodzinę, podróże i plany. Później gdy już przykrytą kurzem możemy w końcu wziąć w swoje ręce, okazuje się, że już dawno podziurawiły ją mole, jeżeli w ogóle nie rozleciała się na części, a sklejać sensu nie ma, bo i po co skoro już tyle wytrzymaliśmy. Przez całe życie zostawialiśmy drzwi uchylone, wierząc że sama wsunie się nieproszona, w najbardziej odpowiednim momencie. Wyrwalibyśmy się ze snu nawet na najcichsze kołatanie, gdyby tylko się rozległo. Nigdy jednak nie dowiemy się kto stał pod drzwiami, bo nigdy poza nie nie wyszliśmy. Słyszymy porady, wypowiedzi oraz pokoleniowe rady, z których dowiadujemy się, że miłość zawsze pojawia się w najbardziej odpowiednim momencie i kiedy będzie czas głośno zapuka. Ale miłość nigdy nie puka głośno, czasem nawet nie puka cicho, a całym sekretem by ją spotkać, musi chęć by ją dostrzec. A fajerwerki zostawmy pirotechnikom.

 

Aneta Bulkowska

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.