Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Długoletni plan rozwoju miasta. Szereg atrakcji, ciekawych obiektów, kulturalnych wydarzeń – jednym słowem: co najmniej tuzin powodów, dla których warto przyjechać i dla których warto żyć w stolicy Śląska. Pytanie jednak, o jakim mieście mowa i czy nadal chodzi o Katowice??Sobotni wieczór, centrum. Rozbita butelka, głośny krzyk, śmiechy, zaczepki – odgłosy miasta. Przeszukiwacz śmietnika, wczorajszy pijaczek, patrol policyjny – obrazy miasta.

Wciąż czynione są starania ukazujące 2,8-milionową aglomerację w pozytywnym świetle. Kampanie ogólnokrajowe mają za zadanie obalenie mitów kojarzonych ze Śląskiem, który już dawno przestał być jedynie widokiem węgla, przodowego hajera i zaniedbanych familoków. Władze miasta borykają się z problemem stereotypów powstałych na przestrzeni lat, ale i ostatnio tak bardzo rozpowszechnionych przez popularny serial „Święta Wojna” czy telewizję regionalną, która emituje „śląskie” szlagiery.

Wjeżdżając do centrum z nastawieniem na gwarowe miasto rzeczywiście można się nieco zdziwić. Już Rondo Sztuki wraz ze „Spodkiem” daje do zrozumienia przyjezdnym, że zasadzone w rozrywkę i estetykę ziarenko inwestycji zaczyna kiełkować. Budynek SCC również wywiera niemałe wrażenie, corocznie ściągając około 12 milionów klientów. Do tego dochodzi sieć klubów, dyskotek, modnych lokali. Z góry na centrum patrzy Altus. Na granicy Katowic z Chorzowem rozciąga się imponujący Park Chorzowski wraz z wesołym miasteczkiem i zoo. To najbardziej rozpoznawalne punkty, choć oczywiście jest ich znacznie więcej. Jest jednak „ale”.

W tygodniu nie sposób dopatrzyć się luk, ludzie wtedy częściej przemieszczają się z miejsca na miejsce, studenci, pracownicy. Lecz wraz z nadejściem weekendu ulice pustoszeją, a jedyną osobą, na którą możemy się natknąć w centrum jest natrętny żebrak lub pijana młodzież wracająca z dyskotek. Smutna prawda.

Dla porównania z Gliwicami czy Krakowem, w których nocą rynek tętni życiem, Katowice wypadają dosyć słabo. Nawet Wrocław szczyci się dużą popularnością nie tylko wśród studentów, nie wspominając o Warszawie, Poznaniu, miejscach, w których wystarczy nocą wyjść, nawet bez szczególnego planu, by dobrze się bawić. W przypadku Katowic nocne wyjście często wiąże się z powrotem do domu bez ekwipunku, wizytą w szpitalu albo po prostu zaziewaniem z nudów.

Godziny wieczorne, w których rozpoczyna się życie w weekendy, to godziny, w których miasto śpi, a do tego robi się naprawdę niebezpiecznie. Nawet wzmożone patrole policji nie są w stanie stać w każdej bramie czy zakamarku, których jest tak wiele tylko na głównej ulicy. Ograniczony monitoring również chroni jedynie nielicznych niekorzystających z prywatnego transportu.  Może to jest główna przyczyna, dla których tak niewielu decyduje się na wieczorne wyjście?

Przepełnione kluby, do których uciekają potrzebujący relaksu po tygodniu pracy, nie są w stanie zastąpić atmosfery towarzyszącej większym miastom, pozytywnej energii płynącej z miasta połączonej z bezpieczeństwem i kulturalną zabawą, a nie rozbijanymi butelkami czy wystającymi z bramy kapturami. Wydaje się, że jest już wszystko: warunki, budżet, plany, a mimo to wyraźnie czuć, że w tym wszystkim brakuje czegoś więcej, czegoś, co zakręci kołem, umieszczając Katowice na właściwym miejscu, jak na stolicę regionu przystało.

Aneta Bulkowska

Foto: urbanlegend

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.