Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

- Dlaczego nie pójdzie pani do „Taniej odzieży”? – zapytałam bezdomną, która odwiedza nasz blok częściej niż listonosz. – Do ekskluzywnych butików nie mam wstępu – oznajmiła zimnym tonem. Teraz wiem, że nie żartowała.Czasy, w których odzież używana kojarzy się z ubogimi czy ekscentrycznymi upodobaniami, minęły bezpowrotnie. Hasło „tania odzież” już dawno przestało oddawać ideę niedrogich ubrań. Tam gdzie napis głosi: angielska, szwedzka, finlandzka, francuska, Polak zaciera ręce – w końcu ze swojej wypłaty może sobie pozwolić na noszenie ubrań, w których chadzali Anglicy, Szwedzi i Finowie etc. Lecz kiedy już dokonuje zakupu, wybierając się do kasy, z przykrością stwierdza, że połowę musi odłożyć.

To, że ubrania na targu bywają droższe od tych w sklepie, wie niemal każdy, komu zdarzyło się zrobić zakup, po którym ubranie bezpowrotnie zmieniło rozmiar lub barwę. Dlatego „ciuchy używane” skutecznie rozwiązały problem, ponieważ oferują ubrania firmowe, często dobrej jakości, sprawdzone. Jeszcze do niedawna można było wejść do „obciachowego” lumpeksu i nabyć ładną rzecz za grosze. Dziś po „obciachu” zostało niewiele, a co do ceny…

Przy osiedlowym lumpeksie, jednym z tych, które mają dobrą reputację, bluzki w dobrym stanie wahają się cenowo od 15 do 30 zł. Kurtki na zimę to wydatek rzędu 50 zł. Spodnie zaczynają się od 30 zł. Oczywiście jest jeszcze kusząca alternatywa odzieży na wagę. Wszyscy pamiętamy, kiedy parę lat temu brało się pełen koszyk ubrań i za parę groszy wychodziło z torbą pełną ciuchów. Dziś cena za kilogram waha się od 20 nawet do 40 zł. Kilogram to para dżinsów lub cięższych spodni.

Dla porównania firmowe butiki w centrach handlowych niejednokrotnie oferują podobne ceny za swoje artykuły, nie wspominając o wyprzedażach, na których nabywamy nowe bluzki za 20 zł, czyli tyle samo ile zapłacimy za używane.

Można się zdziwić, wchodząc się do osiedlowego lumpeksu, w którym ekspedientka o spojrzeniu sprzedawcy z butiku Armatniego stwierdza, że bluzka, którą ktoś zwyczajnie wyrzucił, w jej sklepie kosztuje 30 złotych.

Moda na tanie ubrania przyciągnęła masy ludzi do sklepów z używaną odzieżą, jednocześnie postawiła barierę cenową dla tych, których jeszcze nie tak dawno spotykaliśmy tam najczęściej. Często bywa i tak, że w firmowym butiku nabywamy tańszą alternatywę. Polska jest jednym z nielicznych krajów przejawiających tak wielkie zainteresowanie ubraniami noszonymi. Sytuację dobrze wykorzystują sprzedawcy, robiąc przy tym niezły biznes, w tym wszystkim wiadomo jednak, kto zyskuje najmniej.

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.