Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Nie mam wcale zamiaru opisywać ludzi, którzy namiętnie kogoś naśladują, choć ten tytuł bez wątpienia też im przysługuje. Otóż chcę nadać rozgłos mistrzostwom w… kserowaniu! Liderami w tej dziedzinie są niewątpliwie studenci. Sesja zbliża się wielkimi krokami więc marsz na kserokopiarki czas rozpocząć! Nie znam imienia ani nazwiska naszego mistrza, nie wiem nawet gdzie studiuje, ale krótka rozmowa, której byłam świadkiem, pozwoliła mi nazwać go mistrzem w kserowaniu. Zanim naświetlę ową rozmowę, chciałam zarysować rynek na jakim odbywa się dzisiejsze kserowanie.

 

Średnio ksero kosztuje 10 groszy za stronę. Takie ceny oferują sklepy papiernicze, sekretariaty szkolne, czyli wszyscy ci, którym się to tak czy siak opłaca. 200% tej kwoty, czyli aż 100% przebicia! – tu 20 groszy, to ceny oferowane przez wszystkich tych, którzy wiedzą, że i tak będą mieli klientów. Powodem tego zdzierstwa jest zwykle lokalizacja. Kiedy punkt ksero znajduje się w takim wymarzonym miejscu jak nieopodal uczelni lub w ubogiej wiosce, gdzie samo słowo ksero brzmi dumnie, sukces interesu jest gwarantowany. Ale są i takie miejsca, gdzie dla pozyskania klienta stosuje się promocyjne triki – im więcej kserujemy tym mniejsza cena za stronę. Wówczas może ona spaść nawet do 7 groszy!

 

W tajemnicy zdradzę, że magiczne miejsce, w którym spotkałam mistrza, to sklep papierniczy. Moi drodzy, oto pytanie zagadka: ile mistrz skserował stron skoro jego rachunek wyniósł 74 zł? Nie przesłyszałam się. Potwierdziła to sprzedawczyni, która wszem i wobec wygłosiła raz następny mistrzowi sumę do zapłaty. Nie jestem orłem z matematyki, ale wszystkich zwolenników owego przedmiotu zapraszam do liczebnej zabawy.

 

Notatki potrzebne do sesji zimowej tj. z jednego semestru nie powinny być aż tak obszerne. Na początku pomyślałam: może studiuje teologie i kseruje Biblię? Ale nie. No więc, może jest przyszłym prawnikiem i zapragnął opanować wszystkie kodeksy? Ale też nie. Jest studentem zarządzania, który zechciał mieć wszystkie notatki swojej jakże pilnej koleżanki, gdyż sam nie potrafił rozczytać się ze swoich zapisków; ponadto wszystkie przydatne fragmenty książek, do których pewnie nigdy nie zajrzy. Do tego zdarzyło mu się opuścić jeden czy dwa, no dobra, z pięć albo nawet dziesięć dni na uczelni.

 

Jeśli kiedyś zabraknie lasów to wiecie kto będzie temu winien – studenci!

 

Daria Cygan

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.