Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Jasiu, jesteś niedobrym wstrętnym dzieckiem! Zawsze to samo! Znów muszę po tobie sprzątać! Za karę już nigdy nie obejrzysz telewizji! Wielu rodziców używa podobnych słów w reakcji na nieodpowiednie zachowanie dziecka. Taki rodzic w krótkiej wypowiedzi popełnia większość podstawowych błędów wychowawczych. Przyjrzyjmy się im po kolei.

Błąd 1. Odnoszenie się do cech, nie do zachowania.

W słowach: Jasiu, jesteś niedobrym wstrętnym dzieckiem! rodzic zawarł ogromny ładunek negatywnych emocji – i wymierzył go we własne dziecko. Tym sposobem poradził sobie ze swoją złością, ale na pewno nie osiągnął efektu wychowawczego. Przylepił dziecku etykietkę „niegrzecznego”, „wstrętnego”, odnosząc się do jego cech (zresztą postrzeganych bardzo subiektywne, przez pryzmat złości). Dziecko nie dowiedziało się, co konkretnie nie podoba się tacie czy mamie.

W reakcji na nieodpowiednie zachowanie rodzic powinien nazwać „po imieniu” to, co mu się nie podoba, np. Jasiu, źle się zachowałeś, bo nie posprzątałeś swojego pokoju zgodnie z naszą umową. W ten sposób nie upokarza swej pociechy, nie rozładowuje też jedynie własnego napięcia, a daje konkretną informację. Dziecko wie, co jest nie tak. Dobrze jest też móc się odwołać do wspólnej umowy, z której dziecko wcześniej obiecało się wywiązywać. Taki kontrakt jest świetnym punktem odniesienia w trudnej sytuacji, a rzeczowe przywołanie złamanego punktu umowy pozwala zapanować nad emocjami i działać racjonalnie.

Błąd 2. Generalizowanie.

Zawsze to samo! – usłyszał Jaś. Nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Generalizowanie, czyli  uogólnianie, rozszerzanie wniosków z kilku faktów na wszystkie pozostałe zachowania dziecka, powoduje zamykanie się na wygłaszane pod jego adresem uwagi. W końcu jeśli „zawsze” robi to samo, to niezależnie od tego, jak by się starało, rodzic i tak zobaczy tylko to, że „zawsze” jest najgorsze. Tak rodzi się błędne koło. Ten, kto chce uzyskać efekt wychowawczy, powinien wystrzegać się generalizowania. Lepiej odwołać się do tego, co tu i teraz. Słowa, które usłyszał Jasiu, powinny więc przybrać postać: Teraz w twoim pokoju panuje bałagan.  

Błąd 3. Obarczanie siebie konsekwencjami zachowania dziecka.

Jasiu nabałaganił, a mamusia posprząta – taki wniosek można wysnuć ze słów: Znów muszę po tobie sprzątać! W ten sposób rodzic bierze na siebie konsekwencje złego zachowania dziecka i tym samym utwierdza je w tym zachowaniu. Bo skoro matka trochę pokrzyczy, ale potem i tak zrobi wszystko za Jasia, to czyż bałaganiarstwo ostatecznie mu się nie opłaca? Stwierdzeniem „muszę” matka daje dowód swojej bezradności. Skoro „musi” mieć czysto – może pomyśleć Jaś – to niech sama posprząta. I, niestety, matka najczęściej sprząta. Tymczasem wystarczy zdobyć się na odrobinę dystansu wobec własnych wewnętrznych przymusów i zamiast Znów muszę po tobie sprzątać! powiedzieć po prostu: Posprzątaj. Warto też zrezygnować z słów: „musisz posprzątać”. Proste konkretne polecenia są najlepsze. Poza tym słowo „musisz” wywołuje automatyczny opór. A co, jeśli dziecko nie posprząta? Niech pomieszka trochę w bałaganie, poczuje konsekwencje własnego niechlujstwa. Jeśli i to nie pomoże, należy zastosować odpowiednią karę.

Błąd 4. Kary „na wyrost”.

Bywa, że rodzice w ogóle unikają karania, uważając je za terror stosowany wobec własnego dziecka, bądź też stosują kary przesadnie lub nieadekwatnie do wybryku pociechy. Tymczasem adekwatne kary są nieodzowne w procesie wychowawczym. Za karę już nigdy nie obejrzysz telewizji! – taka groźba nie wywoła żadnego skutku. Dlaczego? Ponieważ jest karą „na wyrost” – rodzic nie jest w stanie jej wykonać. Dyktują mu ją emocje. Jak kara nie powinna wyglądać? Jakie błędy najczęściej popełniają rodzice przy wyznaczaniu kar? Oto one:
-    kara nieproporcjonalna do przewinienia – kiedy np. dziecko niechcący stłukło talerz, a rodzic w ramach kary nakazuje mu zamknąć się na trzy godziny w swoim pokoju;
-    kara zbyt odległa w czasie – np. w styczniu dziecko słyszy, ze nie pojedzie w lipcu na wymarzone wakacje do Anglii;
-    kara odwleczona – kara zastosowana w dużym odstępstwie czasu od czynu; kara powinna nastąpić jak najszybciej po przewinieniu, by dziecko mogło te dwa fakty ze sobą skojarzyć;
-    kara nierealna – kara niemożliwa do realizacji przez rodzica, np. Już nigdy nie wyjdziesz na podwórko! Aby była realna, rodzic powinien ograniczyć zakaz czasowo, np. Dzisiaj nie wyjdziesz na podwórko lub Ponieważ źle się zachowałeś, przez tydzień będziesz mógł przebywać na podwórku tylko godzinę dziennie. Tego rodzic jest w stanie przypilnować.

Kara będzie miała sens tylko wtedy, kiedy zostanie w pełni wyegzekwowana. I gdy nie będzie karą głównie dla rodzica – bo czyż konieczność pilnowania cały czas, by dziecko przypadkiem nie włączyło telewizora, nie jest okrucieństwem rodzica wobec samego siebie? Rodzic, który zadał tak nierealną karę, szybko da sobie spokój z jej egzekwowaniem i z pewnością stwierdzi, że „na jego dziecko żadne kary nie działają”.

Błąd 5. Nadmierne emocje.

W przytoczonej na początku artykułu wypowiedzi rodzica każde zdanie zakończone jest wykrzyknikiem. Pokazuje to, że głównym celem jego „przemowy” jest danie upustu własnym emocjom. Dziecko świetnie to wyczuwa. Reaguje na to dystansowaniem się do słów rodzica  bądź poczuciem winy. A przecież nie o to chodzi w wychowywaniu. Zrezygnujmy z wykrzykników w naszych rozmowach z dziećmi. Spokój jest najlepszym doradcą. Pomaga budować autorytet i sprzyja skuteczności.

Skuteczna wypowiedź rodzica w reakcji na złe zachowanie dziecka powinna więc wyglądać tak: Jasiu, źle się zachowałeś, bo nie posprzątałeś swojego pokoju zgodnie z naszą umową. Teraz panuje tam bałagan. Posprzątaj. Jeśli tego nie zrobisz, za karę nie obejrzysz dzisiaj swojego ulubionego programu w telewizji.

A jeśli nie uda się za pierwszym razem tak trafnie sformułować wychowawczego pouczenia? Uda się za drugim bądź dziesiątym. Wychowywanie to wytrwałe wpływanie.

Marta Szczurek
nauczyciel, psycholog

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.