Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Właśnie kończy 40-tkę, ale to go nie martwi, zbytnio. Dobra praca, niezła aparycja i robienie wyłącznie tego, na co ma się ochotę. Nic go nie zobowiązuje, dyscyplinę sobie narzuca sam. Gdyby miał rodzinę pewnie nie mógłby wieść epikurejskiego losu.Paweł podobnie jak Konrad i Henryk nigdy nie zrozumieją małżeńskich kłótni, nikt ich nie nazwie „tatą”, w żonatych kolegach podsycają zazdrość, ci zaś odwdzięczają się przypinaniem łatek: „egoistów”, „dziwaków”, a nawet podejrzewają o homoseksualizm. Ale co oni mogą poradzić na to, że widok obrączek wywołuje w nich odrazę, a na weselnych uroczystościach i owszem dają się spotkać, ale tylko jako goście… Ekscentryczny samotnik, czy spełniony indywidualista? Jacy naprawdę są kawalerowie?

 

„Jeżeli mężczyzna nie ożeni się do 30-tki…”

Babcia do znudzenia powtarzała, żeby nie siadał na rogu, nie posłuchał. Podobnie jak skończył 29 wiosen, żadnej kobiecie się nie oświadczył. Mówią, że jak mężczyzna nie ożeni się do 30-tki, to już nic z tego. W przypadku Kondrada sprawdziło się podwójnie. Najpierw nie znalazł odpowiedniej kandydatki, a gdy znalazł przekroczył tę magiczną liczbę i do ołtarza już nie doszedł, bo dziwny zbieg okoliczności połączył go akurat z kobietą pozbawioną małżeńskich aspiracji. Zapytany czy dziś żałuje, odpowiada, że jedyne czego żałuje, że w liceum przestał grać w piłkę, bo mógł dostać się do reprezentacji, a w życiu jak w sporcie zawsze łapał gole, i chyba zostało mu do dziś z tym pilnowaniem bramki.

 

Henryka z pewnością nie można nazwać zwyczajnym nobliwym panem. Na tle dostojników wyróżnia się gracją, manierami i niesłabnącym zainteresowanie płci odmiennej. Od młodości wzbudza w kobietach pożądanie, dziś niejedna emerytka z chęcią odpowiedziała by na matrymonialny anons, gdyby tylko go zamieścił… Należy do kategorii mężczyzn, do jakich kobiety wzdychają latami, mimo to nie związał się z żadną. – „Związał”, to odpowiednie określenie. Nigdy, przenigdy małżeństwa, nie ma nic gorszego! W stałym związku ludzie sobie powszednieją prędzej, czy później, nudzą się sobą, a wtedy stają się dla siebie ciężarem, później tworzą fikcję, udają przed sobą pożądanie, a tak naprawdę trzymają się siebie ze strachu przed samotnością – uzasadnia pan Henryk.

 

Obserwowałem dookoła wiele małżeństw. Z początku szczęśliwi z czasem tracili zainteresowanie sobą, szukali wrażeń poza związkiem, nie ma co się oszukiwać namiętność gaśnie, pozostaje przyzwyczajenie. Ciągłe kłótnie, kłamstwa, mina niezadowolonej partnerki, po co mi to? – Karol, Gdynia

 

Paweł jest dystyngowanym prawnikiem, prowadzi własną kancelarię. Jak sam mówi życie w związku przerabiał tak wiele razy, że w końcu postawił na los samotnika.
– Początkowo jest ciekawie, następnie kobieta zaczyna się coraz bardziej przywiązywać, kiedy na początku akceptuje cię, a nawet podobają jej się twoje wady i przyzwyczajenie z czasem wprowadza zmiany. Stopniowo odcina cię od rzeczy, które sprawiają ci przyjemność, a ty czujesz się jak w pułapce.

 

W każdy związek angażował się równie mocno i nieprawdą jest, że nigdy nie pragnął założyć rodziny. Dziś nawet z lekką nostalgią opowiada o potencjalnym dziecku, ale żadna kobieta nie potrafiła uszanować potrzeby niezależności. Wiązał się zarówno z tymi o podobnych poglądach, tymi łaknącymi wolności, jak i opiekunkami wyczekującymi w domu, ale każda próbowała go zmienić, podporządkować, więc za każdym razem uciekał. W grę wchodzi aktywny tryb życia. Między innymi amatorskie wyścigi na torze. Co jakiś czas bierze udział w zabawie dla maniaków czterech kółek, odreagowując stres. Początkowo nawet im imponował, towarzyszyły mu i w pełni akceptowały „drugą miłość”. A z czasem zmieniały zdanie, traktując to jak „chłopięcy wybryk, który nie przystoi poważnemu mężczyźnie”, w konsekwencji nawet odciągały go od kierownicy na rzecz weekendowych zakupów. Później przestawiały cały tryb życia, i dostosowywały do własnych potrzeb, na szczęście zawsze w porę zauważył co się dzieje. Ostatecznie o rozstaniu przesądzały jednak nieustanne telefony, ciągłe kontrole i brak zaufania. Poza tym podróże. Paweł kiedy tylko ma urlop wybiera się w najbardziej ekstremalne zakątki świata, najbardziej kocha survivalowe obozy, jaka kobieta wybierze namiot w środku lasu, albo wielogodzinne wycieczki zamiast kurortu nad morzem? A jaka będzie czekać na niego, podczas gdy on przemierza Amazonkę? – Mógłbym się związać tylko z kobietą, która w pełni zaakceptuje mnie takiego jakim jestem i zrozumie, że związek to nie niewolnictwo, a partnerstwo – dodaje.

 

Gynefobia

Zupełnym przeciwieństwem buntownika jest pan Krzysztof, pracownik jednej z korporacji telefonicznych. Nigdy nie związał się na stałe z kobietą. Od wielu lat cierpi na gynefobię, chorobę dotykającą coraz więcej mężczyzn. To nieuzasadniony lęk o podłożu psychicznym przed kontaktem z kobietami. I tu nie ma nic do śmiechu, bo wraz z pojawieniem w zasięgu wzroku płci pięknej występuje szereg somatycznych objawów takich jak: kołatanie serca, duszności, podwyższone tętno, szczękościsk, czasem dochodzi nawet do paraliżu. On doskonale zdaje sobie sprawę ze swej dysfunkcji, wie że to ona jest główną przyczyną wieloletniej samotności, a choroba w pełni zdominowała jego życie.

 

Choć znajduje się w przedziale wiekowym w jakim jego rówieśnicy rozpieszczają już wnuków, on cieszy się wolnością. Pan Tomasz przez lata nauczył się sam gotować, sprzątać i robić zakupy. Obecnie samowystarczalny, w dodatku „Nie musi wysłuchiwać ciągłych pretensji, nikt mu nie mówi, o której ma wracać z baru, co oglądać i co będzie na obiad”.
Kiedy pojawia się głębszy problem, zasięga rady u najlepszej przyjaciółki – Mamy. Bo kto jak nie rodzicielka może bardziej zrozumieć problemy syna.
– Kobiety to materialistki. Zwykle wyciągają od człowieka pieniądze, mało która wiąże się bezinteresownie. Każda szuka kandydata, który zapewni jej odpowiedni byt, a mężczyźni dają się nabierać – tłumaczy Tomasz.
Z jego perspektywy związek to sieć zależności, ta nonkonformistyczna postawa nie skazuje go jednak na samotność.
– Kiedy mam ochotę spotkać się z kobietą, spotykam się kiedy chcę i przeważnie z jaką chcę, a kiedy mam ochotę z jakąś podzielić się zarobkami, to płacę i wiem za co.

 

Mniej optymistyczną wersję przedstawia jeden z uczestników forum: Jeżeli znajdziesz chętną to można. z doświadczenia wiem, że bez papierka kobiety wytrzymują 2, 3 lata a potem jęczą i odchodzą. oczywiście możesz jej wymieniać na nowszy model, ale w ten sposób nie zbudujesz nic trwałego, np. dzieci i po 40-stce zostaniesz sam, bo nie będzie już chętnych na konkubinat z tobą, chyba że będziesz znany i bogaty.

 

Anachroniczne pojęcie „kawaler” skutecznie wyparte zostało przez „singla”, ale znaczenie nie uległo zmianie. Zarówno singiel jak i kawaler to świadomy wybór samotności. Mężczyźni, którzy nie chcą się wiązać, małżeństwo traktują jak zamach na własną wolność. Być może jest to niezależność, a być może zwykły strach…

 

Gamofobia

Psychologia określa, że kawalerowie zwyczajnie boją się odpowiedzialności za drugą osobę, wykazują trudności przy podejmowaniu kluczowych decyzji, miotani są przez wątpliwości. Gamofobia nierzadko kończy się ucieczką sprzed ołtarza. Tu rozróżnia się dwie postawy : skrajną niedojrzałość emocjonalną, albo dominującą potrzebę swobody.

 

Małżeństwo o niczym nie świadczy o miłości, papierek przecież niczego nie zmienia, a wręcz przeciwnie często nawet psuje. Jeżeli ktoś chce być ze sobą, nic go nie ogranicza, jeżeli nie chce, może odejść w każdej chwili – Ewa, Katowice

 

Choć wzbudzają zazdrość, a nawet podziw, częściej niż inni borykają się z samotnością.
– To nie do końca tak, że jestem szczęśliwy – dopowiada Paweł. – Wprawdzie mam żonatych kolegów, wciąż narzekają na swoje partnerki, ale jednak ich życie jest jakieś pełniejsze. Ja wracam zawsze do pustego mieszkania, przyzwyczaiłem się, że nikt na mnie nie czeka, ale czasem brakuje mi kogoś, kto zrozumie, kto poda kubek herbaty, kiedy człowiek zachoruje, kto dzieli zainteresowania, ktoś nie tylko na „dobre”.

 

Jeżeli człowiek naprawdę jest stworzony do życia w partnerstwie, podświadomie zawsze będzie szukał namacalnego dowodu na istnienie „drugiej połówki”, jeżeli nie znajdzie zawsze zostaje mu życie kawalera, nie takie straszne.

 

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.