Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Trudno uwierzyć, że w XXI wieku prywatna toaleta w domu może być komfortem, a centralne ogrzewanie apogeum luksusu. Miasta inwestują wciąż w nowe budynki, awangardowe rozwiązania i centra pełne przepychu. Nakładając kolorowe tapety starannie tuszuje się to, co nie pasuje do krajobrazu. Zapomniane miejsca są poza modernistycznymi budowlami, zabytkowymi kamienicami. Ulice grozy istnieją w każdym większym i mniejszym mieście. Omijane szerokim łukiem po zmierzchu i pod stałym dozorem patroli raczej nie przyciągają turystów. Charakteryzują się barakową konstrukcją, w wielu brakuje okien. Oświetlenie ogranicza się do małych żarówek dających półmrok rodem z filmów grozy. Cała sceneria tworzy cytadelę, specyficzne miasteczka, w których często żyć znaczy jedynie istnieć…

 

Wchodząc do jednej z kamienic mijamy po prawej i lewej stronie masywne drzwi. Kolektywne suszarnie na środku korytarza wystawiają ubrania. Skrzypiące schody trzęsą drewnianą podłogą, do której są przymocowane. Kran i mosiężna umywalka często zastępują domową łazienkę. Kogo stać, ten montuje wannę w domu, większości jednak wystarczyć musi miska.

 

Na pierwszy rzut oka wydają się nie zamieszkane. Odrapany tynk, szare firany to widok z ulicy. Lecz kiedy już przejdziemy od drugiej strony dostrzeżemy mini ogródki pod oknem, ławeczki, huśtawki na drzewach, dzieci bawiące się w piaskownicy. Sąsiadki dzielące się przeżyciami, na pogaduszkach spędzają czas na ławkach i murkach. Znają się tu wszyscy. Pytając o małego krępego blondyna, bez omyłki wskazują numer mieszkania. Podczas gdy wchodząc do bloku, codziennie spotykamy nowe twarze, tu anonimowość nie istnieje.

 

Miejsca te to specyficznego rodzaju miasteczka, w których ludzie jeszcze żyją na „stary sposób„. Tradycja pielęgnowania więzi to jednak jeden z nielicznych atutów. „Jesteśmy jedną wielką rodziną” opowiada jedna z mieszkanek kamienicy. „Ludzie dzisiaj ze sobą nawet nie rozmawiają, nie znają swoich sąsiadów, my zawsze możemy na siebie liczyć, zawsze jest z kim porozmawiać.”

 

Jednak wraz z tworzeniem więzi w parze idzie powielanie losu. Jak na kalce odbijają się relacje rodzinne. W związku z ciągłym przebywaniem w jednym środowisku, światopogląd zaczyna się i kończy na tym co otacza dookoła. To główny powód, dla którego w takich rejonach jest tak niski odsetek młodzieży kończącej szkoły. Dużo większy nacisk kładzie się na pracę, bezpośrednie czerpanie korzyści, edukacja zajmuje ostatnie miejsca w rankingach. Dużą popularnością cieszą się szkoły dające zawód. Brak perspektyw na dalszy rozwój potęguje frustracje, a wraz z nim sięganie po alkohol, a stąd już krótka droga do burd i pijackich awantur.

 

Nasuwa się pytanie. Dlaczego ci ludzie nic nie zrobią ze swoim życiem? Dlaczego nie znajdą pracy, nie postarają się o przydział w nowym mieszkaniu? Odpowiedź jest prosta: nie mogą! Nie dlatego, że nie chcą, ale za każdym razem gdy próbują znaleźć lepszą pracę drzwi zamykają się przed ich nosem. Wielokrotnie byłam świadkiem, gdy osoba bez wykształcenia próbowała ubiegać się o lepszą pracę i odmówiono jej na miejscu.

 

Najbardziej odbija się na najmłodszych, gdyż szkoła nie ingeruje w rozwój świadomości młodych ludzi, ograniczając swoje działania do minimum. Nie stara się pokazać młodym ludziom, że można żyć inaczej, nie powielać losu rodziców. Wszelkie interwencje zwykle kończą się uwagami, rozmowami z opiekunami, które w konsekwencji nie przynoszą rezultatów. Wpływ środowiska na psychikę nieletnich jest ogromny. Wczesna ciąża niestety też nie jest rzadkością w takich środowiskach. „W przyszłości chce mieć dobrego męża i dwójkę dzieci” Opowiada 16 letnia Kasia wychowująca się w jednej z katowickich dzielnic biedy. „Może i chciałbym się uczyć, wybić się z tego bagna” tłumaczy Adam, brat Kasi „Ale to nie jest możliwe, jak zaczynasz się uczyć to śmieją się z ciebie, przestajesz coś znaczyć, tu liczy się szybki zarobek„.

 

A w jaki sposób małoletni zarabiają duże pieniądze? Najczęstszym sposobem jest zbieranie złomu, jednak niewiele ma wspólnego z mozolną, ciężką kolekcjonerską pracą, o wiele większe zyski przynoszą studzienki, kawałki torów. „Często kradniemy tory, dodaje Adam, ale trzeba bardzo uważać, jak cię złapią to lądujesz na dołku„. Bardziej stresującym, ale przynoszącym dochody zajęciem jest sprzedaż narkotyków, wybór jest naprawdę ogromny. Do tego dochodzą liczne kradzieże, rozboje. „Chodziłam z koleżankami na wyrwy, polega to na tym, że upatrujesz ofiarę i kradniesz jej torebkę, jak się rzuca to wtedy działa koleżanka, dlatego chodzimy we dwójkę„, bezpośredniość Kasi zaskakuje. Niektórym dziewczynom, które uzyskują wykształcenie udaje się zostać fryzjerkami, bądź kasjerkami, szkoła to jedyny dla nich ratunek, jednak nie wszystkie zdają sobie z tego sprawę.

 

Rozrywek również nie brakuje, o czym doskonale wiedzą policjanci. „Interwencje w tej dzielnicy to standard, wciąż zbieramy młodych ludzi„, tłumaczy jeden z osiedlowych policjantów. W świecie gdzie system wartości układa się w odwróconą piramidę, przemoc musi odgrywać ważną rolę. Wiarę w Boga, naukę i wiedzę z powodzeniem zastępuje miłość do drużyny, która przejawia się w ulicznych zamieszkach, łamaniu kości przeciwnikom i wypisywaniem na murach obraźliwych haseł.

 

Oglądając amerykańskie slumsy otwieramy usta ze zdumienia. „Dobrze, że w Polsce takich nie ma” oddychamy z ulgą, nie widząc, bądź nie chcąc widzieć kolejnych defektów w polskim systemie, bo jak inaczej nazwać brak socjalnych warunków i powiększających się dzielnic biedy we współczesnym świecie?

 

Aneta Bulkowska
Foto : Jakub Dłubak

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.