Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Piotr w zeszłym roku ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji, Kamil jest dziennikarzem z wykształcenia, a Maciek zajmuje się reklamą. Razem prowadzą firmię. To, co ich łączy to nie tylko wspólny interes i plany na przyszłość, ale przede wszystkim pasja i ogromne poczucie humoru. Jednak nas ciekawi, co tak naprawdę kryje się pod „Maską”??Skąd pomysł na założenie kabaretu?

 

Kamil: Zawsze chciałem być aktorem, swego czasu były plany zdawania do aktorskiej szkoły. Jednak los chciał, że znalazłem się na dziennikarstwie. Jednak pisanie do gazet to nie moje marzenie. Scena, widownia, kabaret, to jest to, co chcę robić. Grać dla ludzi, rozśmiesza ich. Dać im w pewnym sensie odskocznię od całego tego świata.

 

Piotr: To zajęcie daje mi dużo satysfakcji, wcześniej zajmowałem się inwestowaniem na giełdzie, ale oprócz pieniędzy nie dawała to żadnych korzyści. Człowiek musi robić to, co lubi inaczej uchodzi z niego cała energia. Kabaret jest formą, która daje mi naprawdę wiele radości. Chcę robić w życiu to, co lubię, niczego nie żałować, jeżeli to przynosi zyski to super bardzo się z tego cieszę, ale najważniejsze by czuć, że to, co robisz jest prawdziwe i jesteś w porządku sam ze sobą.

 

Dlaczego „Maski”?

 

Piotr: Chcieliśmy stworzyć coś oryginalnego, niespotykanego.

 

To wasz debiut. Trzeba mieć dużo odwagi, aby wystąpić na tak dużej imprezie. Prokop stwierdził, że jesteście w komfortowej sytuacji, bo dzięki kamuflażowi możecie anonimowo zejść ze sceny. Na szczęście wszystko poszło dobrze.

 

Kamil : Trema była, ale nasze doświadczenie sceniczne zrobiło swoje. Poradziliśmy sobie z nią. Wcześniej nie mieliśmy zbyt dużo czasu na próby dlatego też skecz opierał się na spontanicznych dialogach. Prowadzenie firmy pochłania wiele czasu, ciężko pogodzić to ze żmudnymi próbami, ale teraz postanowiliśmy porządnie się za to zabrać.

 

Piotr: Pełna improwizacja! Tak jak już mówił Kamil nie mieliśmy zbyt wiele czasu, żeby dobrze się przygotować. Ale to nawet ma swoje pozytywne strony. Dialogi nie tracą na świeżości i można swobodnie odgrywać sceny, to wychodzi bardziej realistycznie. Poza tym nuta adrenaliny. Gdy jesteś dobrze przygotowany masz mniej więcej przewidziany dialog, którego próbujesz się trzymać. Na żywo, bez przygotowania może się wszystko zdarzyć i to jest fajne.

 

„Maska” może być również dobrym kamuflarzem…

 

Piotr: Tak masz racje, ale nie chcieliśmy się ukrywać. Raczej chodziło nam o stworzenie czegoś oryginalnego. Równie dobrze mógłbym występować bez masek i też czułbym się dobrze. Poza tym maska sprawia, że nikt nas nie rozpozna więc z większą swobodą możemy odgrywać skecze, z drugiej strony wiele tracimy. Ludzie nie widzą naszej twarzy i dla większości widzów pozostaniemy anonimowi. Ale jak już wspomniałem taka była idea.

 

Poznaliście się przez internet…

 

Maciek : Nie do końca. Pulpetto i Pierożek poznali się dzięki forum kabaretowemu, bo chcieli założyć kabaret. Ja dołączyłem do nich, można powiedzieć przypadkiem, ale coś w tym jest. Połączył nas Altus i jego urodziny.

 

I od razu postanowiliście założyć firmę?

 

Kamil : Tak. Firma to nasze marzenie, nasze dziecko, które teraz wspólnie wychowujemy. Wiadomo. Początki zawsze są trudne, ale ten skok na głęboką wodę bardzo dużo nas nauczył i wzmocnił naszą przyjaźń.

 

Od razu zaiskrzyło (śmiech).

 

Maciek: Darzymy się naprawdę wielkim zaufaniem, wszyscy mamy podobny wkład i tyle samo do stracenia. Jednak dobrze się zgraliśmy i mamy nadzieję, że już zawsze będzie się nam tak współpracowało.

 

Piotr: Najpierw był kabaret, dopiero później pomysł na firmę. To trochę szalone, ale bywają spółki, w których ludzie znają się wiele lat i dochodzi do spięć. Myślę, że to nie ma znaczenia ile się znamy ważne, że dobrze się rozumiemy.

 

Dużo zaryzykowaliście…

 

Piotr: Bez ryzyka nie ma zysku. Musieliśmy wiele poświęcić, dużo się nauczyliśmy. To naprawdę dobra lekcja życia, ale jeszcze więcej przed nami. Mój związek się rozpadł, nie przeszedł tej próby. Ale trzeba iść do przodu.

 

Kamil: Największym wyzwaniem było zbudowania zaufania, znamy się naprawdę bardzo krótko. Ludzie znają się całe lata zanim decydują się na wejście w spółkę. My mieliśmy na to mniej czasu, ale myślę, że to był dobry wybór.

 

Trzech mężczyzn, trzy różne temperamenty. Jak sobie radzicie z emocjami, czesto dochodzi do sprzeczek? Kamil i Piotr to zodiakalne raki, jak Ty jako panna musisz zaprowadzać porządek…

 

Maciek: Chociaż mają różne temperamenty są bardzo podobni do siebie i przede wszystkim uparci. Czasem naprawdę dochodzi do konfrontacji. Szczególnie przed całą imprezą musieliśmy stanąć na głowie, żeby wszystko się udało. Czasem trzeba „walnąć” ręką w stół i powiedzieć dosyć! Inaczej się nie da. Poza tym kompromis. Wspólna płaszczyzna porozumienia. Każdy z nas „przejechał” się na kimś bliskim, na znajomych i wspólnikach. Ten, kto raz się sparzył nabiera dystansu, dlatego tym bardziej chcemy się trzymać razem, nie tylko jako wspólnicy, ale głównie jako przyjaciele.

 

Skąd w was tyle energii?

 

Piotr: Robiąc to, co się lubi człowiek jest szczęśliwy, to napędza do życia.

 

Maciek: Ja w ogóle nie potrafię usiedzieć na miejscu. Zazwyczaj jak wychodzę rano z domu, wracam dopiero wieczorem. Czasem lubię odpocząć, pooglądać telewizję, ale takie momenty zdarzają się sporadycznie.

 

Kamil : A ja bardzo lubię siedzieć w domu.

 

Wczoraj spełniły się wasze marzenia…

 

Piotr: Marzenia naprawdę się spełniają. Jeżeli w coś wierzysz i chcesz tego z całych sił, nie ma szans żeby się nie udało. – uśmiecha się Piotr.

 

W taki razie jeszcze wielu marzeń wam życzę…

 

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.