Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Singlom bardzo często zarzuca się to, że udają szczęście. Maskują swoje niepowodzenia w relacjach z innymi ludźmi, kreują się na ludzi samowystarczalnych, głoszą, że do szczęśliwego życia wcale nie potrzeba stałego partnera. Ale czy szczęśliwe życie możliwe jest tylko w parze? Młode pokolenie wierzy, że nie. Młodzi nie tylko oswoili się z „singlem”, ale również zaczęli go dobrze postrzegać. Nie od dziś wiadomo, że „to człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia”. Ale słowo człowiek nie równa się słowu partner. To, że jest się potrzebnym może dać odczuć rodzić, brat, przyjaciel. Doskonale wiedzą o tym Asia i Gosia.

 

Dziewczyny spotkały się w pracy. Pierwsza z nich to 33-letnia kierowniczka sklepu, druga to 21-letnia studentka, podwładna Asi, która popołudniami pracuje zarabiając w ten sposób na studia. Gdy w czasie przerwy od pracy inne dziewczyny opowiadają o swoich chłopakach i wspólnych planach na weekend, one tylko słuchają. Obie otwarcie głoszą: dobrze mi samej! Mimo, że dzieli je 12 lat różnicy, znalazły wspólny język i są dobrymi przyjaciółkami. Nie mają partnerów ale są zadowolone z siebie i swojego życia.

 

Dlaczego same?

 

Zacznijmy od tego, że ani Asia ani Gosia nie przypomina zrozpaczonej, zaniedbanej i oczekującej na wielką miłość Bridget Jones. Dziewczyny są ładne i zadbane. Chodzą na siłownię, basen, spotykają się ze znajomymi. Nie uważają wszystkich mężczyzn za świnie. Przeciwnie, każda z nich ma przyjaciela, na którego może liczyć w potrzebie. Dlaczego więc nie chcą się z nikim wiązać?

 

Asia przyznaje, że kiedyś przeżyła zawód miłosny. Bardzo to przeżyła i dziś uważa, że lepiej być samym niż marnować sobie życie z kimś bezwartościowym. – Miłość ma być piękna, szalona, wzruszająca. Wolę być wiecznie panną niż żyć byle jaką miłością – mówi Asia. Od momentu rozstania z mężczyzną minęło kilka lat. Asia przyzwyczaiła się do samotnego stylu życia. Jak sama mówi, po zaznaniu wolności nie łatwo zamienić go na ograniczenia. – Mam adoratorów ale żaden z nich nie doprowadza mnie do szaleństwa – opowiada z uśmiechem. – Z czasem człowiek robi się coraz bardziej świadomy tego, czego potrzebuje i coraz trudniej poświęcić coś, do czego jest się przyzwyczajonym. Nie szukam ucieczki przed samotnością, bo samotność wcale nie jest taka straszliwa, jak się o niej opowiada.

 

Natomiast Gosia jest jedną z tych, która sakramentalne „tak” odkłada na później. Nie ma czasu na randki. Studiuje, popołudniami pracuje, w weekendy chodzi na dodatkowy kurs języka i jeździ na basen. Jeśli w tym nawale zajęć znajdzie wolną chwilę, spędza ją z przyjaciółkami – plotki, zakupy, dyskoteka.

 

Inne czasy

 

Kobiety długo żyły według utrwalonego schematu 3M, czyli miłość, małżeństwo i macierzyństwo. Jeszcze kilkanaście lat temu niektóre kobiety czuły się rozdarte między indywidualną potrzebą niezależności a presją otoczenia. Wybór siebie i samorealizacji oznaczał odrzucenie podstawowej struktury społecznej – rodziny, a to godne było potępienia.

 

Nic więc dziwnego, że babki, którym wpajano takie zasady od małego, które de facto same szybko wyszły za mąż, urodziły dzieci i od tej pory zajmują się domem, dziś kręcą głowami na samą myśl, że ich wnuczki przed trzydziestką zwlekają ze ślubem. – Moja babcia wylewa morze łez za każdym razem, kiedy pomyśli, że nie zdąży zobaczyć mnie w białej sukni – opowiada Asia. – Nie przemawia do niej, że zmieniły się czasy, ani też to, że nie czuje się z tym źle.

 

Wedle stereotypu stara panna to istota zasuszona w swym zubożałym życiu uczuciowym, podatna na utratę równowagi psychicznej, skłonna odbierać ludziom to, czego sama nie zaznała. Ale ten, jak każdy stereotyp, nie nadąża za rzeczywistością.

 

Singielka czy stara panna?

 

Według wielu psychologów zamiana słów na nowocześniejsze to znak czasu. Ale same zainteresowane mają na ten temat więcej do powiedzenia. Według Asi stare panny tym różnią się od singielek, że bardzo pragną mieć męża, ale nie potrafią go znaleźć. Natomiast singielki często nie zawracają sobie facetami głowy. Ponadto dzisiejsze stare panny zamykają się w swoich czterech ścianach. Nie celebrują posiłków, jedzą nad laptopem a łóżko staje się centrum w ich mieszkaniach. Najgorszy dla nich czas to urlop. Siedzą w kątach użalając się nad sobą. A singielka? Ta zasiada codziennie do nakrytego stołu, dba o to by dobrze wyglądać (dla siebie!), spotyka się ze znajomymi i nie płacze gdy zbliżają się walentynki.

 

Sama nie oznacza samotna. Poza tym bycie singlem i bycie w związku to nie dwa odległe bieguny. Osoby w związkach są niejednokrotnie bardziej samotne niż te pozostające same. Mąż w delegacji, żona wiecznie zajęta dziećmi, albo zapracowana żona z zapracowanym mężem mijający się w drzwiach – oto jedne z licznych przykładów.

 

Singiel nie ma osoby, na której mógłby skupić całą swoją uwagę, dlatego szuka ciepła i uznania w rodzinie i wśród przyjaciół. Ma wielu znajomych, prowadzi też aktywne życie towarzyskie i życie intymne.

 

Dobrze jest jak jest

 

Czy bez męża jestem gorszym człowiekiem? – pyta Gosia. – Uważam, że 20 lat to piękny wiek. Sama jeszcze nie wiem czego chcę, bez sensu jest porywać się na coś, do czego nie jest się przekonanym. A potem rozczarowanie, rozwód i jeszcze więcej gadania niż to było przed zamążpójściem. Poza tym, nawet gdybym chciała, to obecnie nie stać mnie na założenie rodziny – wyznaje.

 

Nasze społeczeństwo ma pewien problem. Kiedy dziewczyna wychodząca za mąż w wieku 18 lat to źleza szybko! Kiedy ma 28 lat i nie wyszła za mąż to jeszcze gorzejstara panna! – zauważa Gosia. Najlepiej, choć też najtrudniej, uodpornić się na takie komentarze. Asia na uszczypliwe uwagi z uśmiechem odpowiada: na wszystko jest czas, na razie dobrze jest jak jest!

 

Daria Cygan

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.