Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Gdy spotyka się dwóch mężczyzn nigdy nie zabraknie tematów do rozmowy. Przecież o sukcesach i aspiracjach można rozprawiać do bladego świtu. Jedno jest pewne, panowie muszą się wciąż przechwalać, a my kobiety słuchać… Fani samochodów rozprawiają o możliwościach swoich machin. Uwodziciele i wieczni kawalerowie o swoich kobiecych zdobyczach. Wędkarze porównują złowione ryby. Piłkarze ilości goli. Kulturyści mięśnie. Biznesmeni inwestycje. Ojcowie wychwalają dzieci i tak w kółko. Niemal każda rozmowa z mężczyzną rozpoczyna się od przedstawienia całego życiorysu sukcesów. Już na pierwszym spotkaniu kobieta dowie się ile zarabia jej ukochany, ile nie posiadał wielbicielek, że jest poliglotą, w szkole miał najwyższe iloraz inteligencji, a nawet ile wycisnął wczoraj na siłowni. Gdy ma szczęście w krótkim czasie dowie się również, że to nowe auto to pożyczone od kolegi, a do mieszkania dobija się komornik, do tego po francusku, niemiecku, włosku i rosyjsku potrafi powiedzieć tylko trzy podstawowe zwroty. Jeżeli ma jednak więcej szczęścia może się okazać, że niekoniecznie opis odbiega od rzeczywistości. Jednak i tak pozostaje pytanie, dlaczego to robią?

 

Gdy spotyka się dwóch mężczyzn pierwsze tematy to porównywanie. Wciąż ma się wrażenie, że pisuarowy zwyczaj wyniesiony już z dzieciństwa odcisnął piętno w życiu dorosłym. Ciągła rywalizacja powoduje ogromną frustrację, dla tych którym doświadczeń brakuje posługują się zasobem wyobraźni, ci zaś którzy mają ich w nadmiarze nie próbują ich oszczędzać. Jeżeli głębiej by się nad tym zastanowić to można nawet poczuć empatię. Mężczyźni żyją w ogromnym stresie. Wciąż muszą rywalizować, wyzwania muszą sprostać wymaganiom jakie narzucają im inni. Gdy już się wydaje, że osiągnęli pewien pułap, pojawia się ktoś kto doszedł trochę dalej. I tak w kółko.

 

Według stereotypów kobiety słyną z plotkowania. Kiedy tylko spotkają się w damskim gronie zabierają się do słownych oględzin, w tym wymiany najświeższych wydarzeń z osobistego życia. Mężczyźni plotkują z równą kobietą biegłością, ale o wiele trudniej ich przyłapać na gorących półszeptach na temat kolegów z pracy, gdyż skupieni mocno na przypominaniu sobie ostatnich osiągnięć, dopiero w dalszej kolejności zwracają uwagę na osoby trzecie.

 

Jednak panowie często podbudowani (lub wręcz przeciwnie) rozmową w męskim gronie, swoje aspiracje przenoszą na spotkania z kobietami. W konsekwencji w oczach swojej partnerki dostrzegą coś na miarę zainteresowania, jednak jak bardzo to wrażenie bywa mylące wiedzą jedynie kobiety i spece od mowy ciała, którzy bez trudu dostrzegą tłumione ziewanie. Podczas gdy na płci męskiej największe wrażenie wywierają właśnie sukcesy, to my kobiety zwracamy uwagę na coś zupełnie innego. Jeżeli już zgodziłyśmy się spotkać z kimś, to nie dlatego (są wyjątki), że wyciska najwięcej na siłowni, albo że podpisał najwięcej korzystnych umów, również nie dlatego, że przeczytał najwięcej książek. Nie!

 

Rywalizacja jest kofeiną i motywacją dnia codziennego. Wciąż dopinguje i aspiruje do działań. Jednak ile można słuchać na przyjęciu dla gości, który syn lepiej się uczy, który ma lepszą żonę, a ile gospodarz wydał na żony naszyjnik. Oczywiście, że jak najbardziej powinniśmy się cieszyć ze swoich sukcesów i broń boże ich nie ukrywać, jednakże dlaczego każda dyskusja musi się rozpoczynać od lawiny przechwał, po której dopiero możemy usłyszeć pytanie : co słychać? i odpowiedzi : Nic ciekawego, właśnie kupiłem mercedesa. – A nie możliwe, ja wybudowałem dom za pół miliona… W podstawówce mówiono „chwalipięta”, zaś w wieku dorosłym „człowiek sukcesu”. I gdzie tu logika?

 

Aneta Bulkowska

 

Foto: sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.