Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

„Must be the music”, „X factor”, „Mam talent”, „Jak oni śpiewają”, „Taniec z gwiazdami”,”You can dance” – co oglądać??Lecą na każdym programie, jeżeli nie trwa właśnie emisja, to odświeżają pamięć powtórki. Jedyne co się zmienia to jury i główni bohaterowie, konstrukcja pozostaje ta sama. Jeżeli sprawdziła się za pierwszym razem duże prawdopodobieństwo, że następnym też się uda. Ich ogromna liczba powoduje, że różnice pomiędzy nimi ulegają zatarciu, a my, czy potrafimy je jeszcze odróżniać?

 

Ostatnio z niefartownego przejęzyczenia, wyszedł dosyć ciekawy lapsus, brzmiący tak: – Widziałaś wczoraj „Must factor” ( połączenie nazw dwóch konkurencyjnych programów)

 

I jak tu się nie pogubić? Dla wielu spędzanie wolnego czasu na oglądaniu tych programów to absurd, ale jeżeli przyjrzeć się statystykom okazuje się, że oglądalność programów rozrywkowych jest ogromna! Stąd te ciągłe sequele, niekończący się remake.

 

Zasada jest zawsze ta sama: na scenę wpuszczają gladiatora, teraz od jego umiejętności zależy czy zawalczy w kolejnej rundzie. Kochamy te spektakle, jeszcze niedawno sami organizowaliśmy krwawe jatki, dziś za nas robi to telewizja. Obecność jurorów tylko wzmaga apetyt. Konfrontujemy ich zdanie z naszym, wchodzimy w polemikę, angażujemy się…

 

Kiedy na scenę wychodzi operowy śpiewak powalający pół Polski głosem, a jurorzy zarzucają, że fałszuje publiczność wariuje. Następuje fala sekwencji: komentarze na forum, inwektywy, telewizory lądujące za oknem – w skrajnych przypadkach. Wiemy, że , grają naszymi emocjami, że chcą nas porządnie „wkurzyć”, że każde słowo jest wyreżyserowane, a każdy uczestnik wybierany według przemyślanego scenariusza, ale i tak się na to łapiemy.

 

Druga sprawa, że kochamy osądzać! A tu dostajemy namiastkę władzy, w postaci sms-ów, wypowiedzi na forum, wydaje nam się, że mamy wpływ, że nasz głos się liczy… i wkręcamy się w całą tą machinę zwaną marketingiem. Przed telewizorem jesteśmy bezpieczni, w realnym życiu krytykując musimy liczyć się z konsekwencjami, tu nikt nam nie odda. Do woli możemy pofolgować swoim frustracjom i niedoskonałością. Jedna pani na przykład ostatnio dopingowała Wojewódzkiego – „dołóż mu raz a dobrze, aż mu się odechce miejsce zdolnym zajmować!”- kiedy nie przypadł jej do gustu kandydat.

 

Na szczęście są też anioły, stojące na straży sprawiedliwości i słabszego. Można później na stronie programu znaleźć taki komentarz. „Może i nie umiał śpiewać, ale był taki miły… – o jednym z uczestników – Wszyscy powinniśmy czerpać z niego przykład! Dlaczego go nie przepuściliście chamy?!”

 

Najciekawsze jest jednak to, że program wcale nie kończy się po upływie czasu antenowego. Ludzie zwyczajnie zaczynają nim żyć, oddychać, aktywnie angażują w problemy bohaterów, czytają ich biografię, tworzą ich konta na portalach społecznościowych, albo kiedy już je mają dodają do znajomych. Losy tancerzy z You can dance w pierwszych emisjach były przewodnim tematem towarzyskich spotkań, a krótkie wstawki z ich życia wzruszały do łez. Taniec z gwiazdami, nawet po XIII edycji miał swoich zagorzałych zwolenników.

 

Druga sprawa, że uczestnicy tych zarówno programów rozrywkowych jak i wszystkich talk show-ów sami nadstawiają się do bicia. Spośród garstki przychodzących, po których wiadomo, że przyszli w konkretnym celu – mają talent, znają swoją wartość, ten program może im pomóc w odniesieniu sukcesu- to tych marzących o pięciu minutach przed kamerą są miliony. Telewizja przyciąga wszelkich kabotynów i oszołomów (przepraszam za kolokwializm), ale takich właśnie lubimy najbardziej, bo to oni wywołują sensację, a tu odpyskują jurorowi, a tu przeklną, a tu zrobią coś śmiesznego.

 

Nic dziwnego, że w tych wszystkich Big Brother-ach, czy Barach skala oglądalności podskakiwała jak oszalała, kiedy dochodziło do kłótni pomiędzy uczestnikami. Oprah Winfrey powiedziała w jednym z wywiadów : „Jeśli w studiu nikogo nie zabijesz, a przynajmniej nie walniesz krzesłem w głowę, widownia uzna, że twój program jest nudny. „, na szczęście w Polsce nikt nie zdecydował się jeszcze na powtórzenie sukcesu Jerry’ego Springera. No i powiało optymizmem. Za to programy rozrywkowe i owszem : Top Model, X Factor to tylko nieliczne programy wykupione od zagranicznych dyspozytorów.

 

Wszyscy jesteśmy uczestnikami medialnego życia, świadomie czy nie , jednak kiedy moja babcia, oglądaczka wszystkich edycji Big Brothera, Tańca na lodzie, You can dance itd… stwierdziła: – Za dużo tego, strasznie to nudne, ciągle to samo, nie wiadomo co oglądać. To już naprawdę musiało nastąpić przesycenie rynku.

 

Od czasów „Idola” minęło sporo czasu, producenci słusznie odkryli, że tego typu programy cieszą się sympatią i nagle zaczęły powstawać jak przysłowiowe grzyby po deszczu. To ciekawsze niż serial, bo tu bohaterem jest zwykły człowiek, przeciętny Kowalski, wywodzący się ze społeczeństwa, łatwiej się utożsamić. A pokazanie swojej twarzy wciąż puentowane jest okrzykiem: „WOW”. Stąd takie parcie, żeby wystąpić. Przykładem tysiące zagubionych ludzi w „Rozmowach w toku” dzielących się intymnymi szczegółami z własnej życia.

 

Podsumujmy: Must be the music, You can dance, Taniec z gwiazdami, X Factor, Taniec na lodzie,Jak oni śpiewają, Idol, Big Brother, Bar, Top Model, Fabryka gwiazd, Randka w ciemno, Rozmowy w to

 

Aneta Bulkowska
foto: www.sxc.hu

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.