Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Zrywałam kolejną kartkę z kalendarza, kiedy zobaczyłam, że wielkimi krokami zbliża się listopad. Miesiąc, który rozpoczyna się Świętem Zmarłych. Co prawda, dziś to mało dostojne święto, ale zawsze święto.No tak, dziś przeżywamy już tylko Wielkanoc i Boże Narodzenie. Poważanie, jakie powinno nam towarzyszyć w związku z Świętem Zmarłych, chyba gdzieś się zapodziało… Dlaczego? I od kiedy tak jest? Chyba warto się nad tym zastanowić. Jest ktoś, kto chętnie opowie o przemianach, szczególnie tych, związanych z obchodami 1 listopada. O tym, co się dzieje z tradycją, rozmawiam z babcią.

Jak to jest z tym Świętem Zmarłych?

To dzień poświęcony wspominaniu zmarłych. Tego dnia powinniśmy odwiedzać groby a potem spotykać się z rodziną. Tak jest, od kiedy pamiętam. To bardzo stare święto.

Oj, chyba nie spodziewasz się jak bardzo! Święto Zmarłych wprowadził dla całego kościoła papież Grzegorz IV w 835 roku. To trafne dokonanie, gdyż praktykuje się je do dziś. Każdy ma jakichś bliskich, którym coś zawdzięcza. Kiedy odchodzą, człowieka ogarnia żal i poczucie pustki. Tego dnia wraca się do wspomnień i modli za dusze zmarłych. Kościół nawet nazywa te praktyki chrześcijańską uroczystością.

Pamiętaj, że Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to dwa różne święta. Pierwsze obchodzone jest 1 listopada – to uroczystość, o której mówiłaś – modlimy się wtedy za tych, którzy cieszą się życiem wiecznym; drugie obchodzimy 2 listopada – modlimy się wtedy za zmarłych, którzy oczekują na zbawienie w czyśćcu.

Z moich obserwacji wynika, że nie każdy ma tę podstawową wiedzę.

Tak. Dziś ludzie żyją w jakimś wirze. Traktują ten dzień jak kolejny dzień wolny od pracy. W tym roku pewnie się nie ucieszą, bo święto wypadło w niedzielę. Wydaje mi się, że wielu ludzi zaczyna praktykować to święto dopiero wtedy, kiedy ich własna rodzina zaczyna się kruszyć. Ty masz jeszcze dziadków, rodziców…, kogo masz odwiedzać?

Rzeczywiście, dziś odwiedziny grobów są dla wielu rutynowym obowiązkiem. Ludzie chyba bardziej liczą się z opinią sąsiadów, którzy zobaczą nieposprzątany grób, niżeli z własnym sumieniem. Ale chyba nie zawsze tak było?

Nie. Drogie dziecko, nawet sobie nie wyobrażasz jak to kiedyś było!

Dobrze, cofnijmy się o pół wieku. Jak pamiętasz święto zmarłych?

Zacznijmy od tego, że 50 lat temu cmentarze wyglądały inaczej. Nie było pomników jak dziś. Ludzie na grobach sadzili kwiaty, kładli zielone gałązki, albo sami robili papierowe ozdoby, którymi potem stroili grób. Pomniki mieli tylko zamożni. Robili je dla tych bogatszych artyści. Rzadko były z kamienia, częściej z drewna. Zazwyczaj miały kształt krzyża, anioła lub podobnej postaci. Dziś są one zabytkami. W tamtych czasach nie było też kolorowych zniczy. Zapalało się świece i wbijało je w ziemię. Chłopcy zawsze mieli poparzone ręce od wosku.

Ale groby to jedno. 1 listopada cmentarze były swego rodzaju rewią mody. Kobiety specjalnie na tę okazję kupowały piękne kapelusze, a mężczyźni nowe koszule. Po mszy św. i po modlitwie przy grobach ludzie spotykali się w domu rodzinnym przy poczęstunku. Moja babcia zawsze robiła szałot i gotowała kiełbasę. Kiedy na stole były pomarańcze, to była heca! A dziś? Dziś jesteśmy wszystkim przejedzeni.

Mnie na religii uczono, że nieważna jest uczta. Ważne jest odpuszczenie grzechów, które dokonuje się poprzez uczestnictwo we mszy świętej oraz modlitwę za zmarłych. Kto nie mógł iść na cmentarz, zapalał świeczkę w domu. Każdy czcił święto, czy to w domu, czy na cmentarzu.

Myślę, że wszyscy starsi ludzie chcieliby, aby kiedyś nad ich grobami spotykały się dzieci, wnuki, prawnuki…

Czy ludzie nie szanują grobów?

Szanują ci, którzy chodzą do kościoła. Zwykle po mszy zaglądają na cmentarz. To smutne, ale wielu zrezygnowało nawet z mszy niedzielnej, dlatego wygląda to, jak wygląda.

Co innego wandalizm. W zeszłym roku dziadek kupił piękne kwiaty. Były wykonane z jedwabiu, wyglądały naturalnie, jak prawdziwe. Na drugi dzień na grobie leżały już tylko sztuczne gałązki a znicze były potrzaskane. Ja nie wiem, jaki ci wandale mają cel?!

W Polsce na poważnie, w Ameryce na wesoło. Jakie masz zdanie na temat Halloween?

Mówisz o tych śmiesznych przebierańcach? Wydaje mi się, że są ludzie, którzy nie traktują śmierci zbyt poważnie. Wychodzą z założenia, że każdy kiedyś umrze. My to bardziej przeżywamy. W Polsce Halloween raczej się nie przyjmie. Dużo wzorów czerpiemy z kultur zachodnich, ale takie przebierańce to chyba nie w stylu Europy.  Tu wierzy się w to, co głosi nasz Kościół. Ten nie wspomina o upiorach.

Kiedyś ludzie wierzyli, że jeśli przebiorą się za upiory, to złe duchy odwiedzające Ziemię, ich nie rozpoznają. Do Europy tradycję tę przywieźli emigranci z Irlandii.

Starsi inaczej i młodzi inaczej. Wy bardziej jesteście otwarci na innowacje.

Czy wierzysz w duchowy kontakt ze zmarłymi?

Tak. Kościół nas o tym przekonuje. Poza tym dużo czytam o śmierci, o życiu po życiu i to do mnie przemawia.

1 listopada to taki dzień, w którym oddajemy się modlitwie. Ta ma pomóc duszom dostać się do nieba. Ogień, jaki zapalamy, ma zaś oświetlać drogę do nieba. Trzeba wierzyć, że wszelkie rozstanie nie jest ostateczne. Zarówno Dzień Wszystkich Świętych jak i Dzień Zaduszny przypominają prawdę o wspólnocie Kościoła, obejmującej świętych w niebie, pokutujących w czyśćcu i żyjących jeszcze na Ziemi.

A więc święto pogłębia wiarę w życie pozagrobowe.

Właśnie tak.

Tego dnia wspominamy też ludzi zasłużonych dla kraju. Mam na myśli nie tylko artystów, ale też żołnierzy. Nie można zapominać o tych, dzięki którym dziś żyjemy w wyzwolonym kraju.

Tu należy pochwalić harcerzy. Co roku widzę jak pełnią warty w miejscach pamięci narodowej. Taka młodzież mi imponuje.

To nie tradycja się zmienia, ale obyczaje. Były świece, są znicze, będą neony.

Babcie i dziadkowie, którzy swego czasu byli chodzącymi bibliotekami, dziś toczą poważną walkę z internetem. Ten dostarcza nam wiedzy na niemal każdy temat. Wystarczy wstukać na klawiaturze hasło i… proszę, mamy! Jednakże opowieści naszych kochanych dziadków są bezcenne. Mają swój urok. Ponadto dają gwarancję autentyczności. No chyba, że jakaś babcia nie przestała opowiadać bajek, nawet dorosłym wnukom. Tego, o czym opowiada babcia w wszechwiedzącym internecie nie znajdziemy. No może, do czasu tej publikacji.

Daria Cygan

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.