Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Co ma wspólnego filigranowa Polka, z McGyverem, byłym prezydentem USA, Lyndonem B. Johnsonem i astronautami z NASA? – Kiedy wyciągam go z torebki, znajomi przyglądają mi się z podejrzliwością: scyzoryk w damskiej torebce?

 

Urodziny, Wigilia, rocznice, śluby. Jeżeli ktoś w rodzinie Anny jeszcze nie nabył, może przewidzieć co znajdzie się w niewielkim pudełeczku. Początkowo namawia delikwenta do zakupu, a gdy to nie skutkuje, ona sprawia mu go w prezencie. Do niego zawsze dołącza krótkie opowiadanie, o tym jak niepozorny gadżet uratował jej życie.

 

Był listopadowy wieczór kiedy razem z mężem wracali z filharmonii. Śliski asfalt, warunki nie najlepsze, ale jechali ostrożnie (nie przekraczając 50-tki). W dobrych nastrojach słuchając radia wymieniali się wrażeniami z koncertu. Nic nie zapowiadało makabrycznego wydarzenia.

 

Do tej pory, kiedy słyszałam o wypadkach, zawsze wydawały mi się takie odległe. To straszne, że ktoś miał wypadek, ale pewnie za mało uważał, zawsze czułam jakiś dystans, przecież mnie to nie spotka.

 

Dostałam go od taty, on zaś od swojego ojca, a że okazałam się córką (miał być chłopak) ja także go dostałam – zaczyna opowiadanie Anna.

 

Tą historię słyszeli wielokrotnie jej znajomi i rodzina, ale ona od wypadku, chyba nigdy nie przestanie jej opowiadać.

 

Ma pan scyzoryk? – pyta taksówkarza, sprzedawcę w sklepie, współpracownika. Zawsze łapią się na haczyk.
A po co mi on?

 

Anna czeka na moment kiedy, padnie to pytanie. Zadają je wszyscy.

 

Dziś rzadko jest nieodzownym narzędziem. Wcześniej, może jeszcze za czasów McGyvera bawili się nim chłopcy. Na targach, chińskich podróbek było od groma. To nie były oryginalne scyzoryki, wyginały się i łamały.
Ja miałam Victorinoxa, na podwórku to było coś – dodaje.

 

Choć tak naprawdę nigdy go nie lubiła, to czerpała radość, że wzbudza zainteresowanie. Wielokrotnie zresztą jej się przydał. Raz gdy złamała obcas, gdy potrzebny był korkociąg, albo kiedy połamał jej się paznokieć. Jednakże brak jej zacięcia majsterkowicza, częściej leżał na dnie torebki, niż szedł w ruch. Z czasem leżał tam tak długo, że już o nim zapomniała. Z upływem lat, malała jego przydatność, aż do sądnego dnia.

 

Nawet nie pamięta kiedy samochód zjechał z drogi. To było jak nierealny sen. Słyszała odgłos blachy, w radiu leciało Englishman in New York, Stinga. Nagłe uderzenie. Pasy wbijające się w ciało.

 

To była taka siła, że do dzisiaj mam ślady na skórze – dodaje z trwogą.

 

Nie pamięta przebiegu całego dachowania. Wykonując w powietrzu fikołki myślała tylko o tym by przeżyć. Otworzyły się poduszki. Spojrzała na męża, pokiereszowany, ale przytomny. Dookoła ciemność, w głowie jej się kręciło. Nie mogła wtedy wiedzieć, że samochód znajduje się na przeciwległym pasie, ale czuła podświadomie, że jeżeli za chwilę się stąd nie wydostaną stanie się coś złego. Pasy się zacięły. Jak pech to pech. Teraz dopiero wpadła w panikę. Pomoc męża, też na nic się zdała. Kilka minut – całą wieczność – próbowała wyswobodzić się z krępującego materiału. Szarpała się, mąż nerwowo próbował wyrwać pas, ale nic z tego. Dopiero po chwili przypomniała sobie. – Na dnie torebki! – krzyknęła do męża szukającego już scyzoryka. I już po chwili leżeli kawałek za samochodem, patrząc jak tir wbija się w ich granatowe Megane.

 

Nigdy się z nim nie rozstanę – stwierdza.

 

I faktycznie, ten ponad pięćdziesięcioletni wielofunkcyjny nożyk, towarzyszy jej na każdym kroku.

 

Ma ponad sto lat. Pierwszy szwajcarski model został opatentowany w roku 1897. Ich produkcja nastąpiła dużo wcześniej, lecz zanim pod nazwą „Nóż Oficerski” oficjalnie został dopuszczony do sprzedaży, był przeznaczony jedynie dla Szwajcarskiej Armii. Producent od początku nosił się z zamiarem stworzenia konkurencyjnego produktu, w jaki wyposażano niemieckich żołnierzy. Najbardziej prestiżowe firmy zajmujące się produkcją scyzoryków to Wenger i Victorinox., założony przez Karola i Weronikę Elsenerów w 1884. Od 2005 roku firma Elsenerów przejęła Wengera, lecz sprzedaż odbywa się nadal pod odrębnymi markami.

 

Jego sława rozbłysnęła wraz z serialem McGyver, po tym gdy główny aktor Richard Dean Andreson posługiwał się modelem SNO zarówno przy otwieraniu zamka, jak i przy rozbrajaniu bomby. W oczy rzucała się czerwona obudowa, jak i logo firmy. Od wielu lat scyzoryk jest ulubionym podarkiem w Białym Domu. Prezydenci każą grawerować na nich imiona gości, a następnie im je wręczają. Od lat wiernymi klientami szwajcarskich scyzoryków są astronauci z NASA

 

Dziś scyzoryki dostosowują się do zmieniających czasów. W wielu montowane są m.in. odtwarzacze mp3. Trwa ciągła innowacja nad wprowadzaniem coraz to przydatniejszych narzędzi, można zaprojektować własny i umieścić w nim wedle uznania pęsetę, kompas, igłę a nawet śrubokręt. Wybór jest nieograniczony, podobnie jak możliwości scyzoryka.

 

Największy scyzoryk wyprodukowała firma Wenger, posiada ponad 87 różnych narzędzi. W Polsce również zajęto się produkcją tego narzędzia, słynny model Gerlach – NK 624, wykonany z wysokiej jakości stali nierdzewnej.

 

Niepozorne, odchodzące pomału do lamusa, ale jakże przydatne, narzędzie. Scyzoryk może okazać się nieodzownym narzędziem, nie tylko majsterkowicza, ale również dla kobiet. O tym jak to niepozorne nożyki pełnią bohaterską misję, świadczą codzienne historie wysyłane do szwajcarskiej siedziby. Na kanwie tych opowiadań, powstała książka „A friend in need”, wydawana przez firmę Victorinox.

 

Przykład Anny pokazuje jednak, że wcale nie trzeba daleko szukać, by znaleźć przykład na nieodzowność szwajcarskiego nożyka. Przezorności, przecież nigdy za wiele.

Aneta Bulkowska

Przypisy:
http://www.victorinox.com/
http://www.geektoys.pl/najwiekszy-szwajcarski-scyzoryk/

 

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.